Ponad trzysta opakowań różnych leków przez pięć pierwszych miesięcy tego roku wykupił 90-letni mieszkaniec województwa łódzkiego. Najwięcej na ośrodkowy układ nerwowy, a reszta to leki na serce, przewód pokarmowy i metabolizm oraz układ oddechowy. Niewiele mniej, bo 247 opakowań wykupił w tym samym czasie inny pacjent, również w podeszłym wieku. I w tym przypadku dominowały środki na układ nerwowy i serce.
Pacjent kupił też leki hormonalne, leki na choroby dermatologiczne, choroby krwi, wzroku, układu pokarmowego i oddechowego oraz te stosowane przy zakażeniach. Co więcej, były to jedynie środki przepisane na receptę, a chorzy w wielu przypadkach kupują dodatkowo suplementy diety oraz inne leki dostępne bez recepty.
– Wielokrotnie podejmowano próby określenia liczby jednocześnie przyjmowanych leków, która pozwala uznać, że pacjent staje się obiektem polipragmazji. I choć w niektórych badaniach przyjmowane są liczby 4, 5 czy 7 leków jako próg polipragmazji, to nie ma reguły. Pacjent leczony jednym lekiem może go stosować nieracjonalnie, a z kolei pacjent leczony 10 różnymi preparatami może bezpośrednio zawdzięczać im życie. Jednak im więcej leków, tym trudniej lekarzowi precyzyjnie monitorować leczenie – mówi prof. Przemysław Kardas, kierownik Zakładu Medycyny Rodzinnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.
Jak wynika z danych łódzkiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, tylko w styczniu tego roku ponad 75 tysięcy pacjentów z województwa zrealizowało recepty na pięć i więcej leków. Z czego ponad 3 tysiące chorych kupiło nawet ponad 10 różnych medykamentów. Rekordzistą był pacjent, który wykupił w styczniu aż 33 leki z różnych grup.
Źródło: dzienniklodzki.pl










