Policja kryminalna zatrzymała w ubiegłą środę 23-letniego Michała z Ostrowca Świętokrzyskiego – podaje TVN24. Powodem było to, że mężczyzna wjechał pod zakaz (czytaj również: Medyczna marihuana nie zawsze nadaje się do leczenia padaczki). Przy okazji młody człowiek od razu przyznał się, że ma przy sobie medyczną marihuanę oraz wszelkie zaświadczenia o tym, że posiada ją legalnie. Niestety, policjanci nie uwierzyli mu. W konsekwencji przeszukali zarówno jego samochód, jak i mieszkanie.
Okazuje się, że podejrzenia funkcjonariuszy wzbudziło opakowanie marihuany. Znaleziony u pana Michała środek był opakowany w folię spożywczą, a nie hermetyczne, oryginalne pudełko. To właśnie dlatego policjanci zdecydowali się podjąć czynności wyjaśniające (czytaj również: Medyczna marihuana leczy ból w brytyjskiej klinice).
Zabezpieczona marihuana trafiła na badania. Jak podaje policja, „wstępna ekspertyza wykazała jednoznacznie, że nie jest to lekarstwo, ponieważ procentowy udział substancji psychoaktywnych w tym suszu jest znacznie większy niż jest to dopuszczone jako lekarstwo”. Chodzi o to, że w znalezionym suszu znajdowało się wyższe niż dopuszczalne 20% stężenie THC. Jednak, jak donosi TVN24, z informacji podanej na pudełku stężenie substancji psychoaktywnych suszu powinno wynosić do 21%. Przy czym zdarzają się partie o jeszcze większym stężeniu THC (czytaj również: Wycena leku z medyczną marihuaną).
Sprawa jest nadal toku. Pełnomocnik pana Michała Stelios Alewras zapowiedział, że będzie domagał się sądowej weryfikacji zasadności czynności policjantów. Jego zdaniem zachowanie policjantów było nieuprawione. Mężczyzna od roku cierpi na zaburzenia lękowo-depresyjne i po nieskutecznej terapii innymi środkami zdecydował się na medyczną marihuanę.
Źródło: IK/tnv24.pl










