REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 15 listopada 2016, 08:06

Polska apteka, a jakby ukraińska…

W witrynie apteki Pod Łabędziem przy ul. Gdańskiej wisi karta z napisem w cyrylicy: „Mówimy po rosyjsku, mówimy po ukraińsku”. – Klientów zza wschodniej granicy mamy coraz więcej – mówi Bartłomiej Wodyński, właściciel apteki.

apteka3.png

Jak podaje wyborcza.pl jedna z bydgoskich aptek zatrudniła ukraińską farmaceutkę, by obsługiwała rodaków, na targowiskach kwitnie handel towarami ze Wschodu. Bydgoskie firmy i agencje pracy zgłosiły w tym roku zatrudnienie rekordowej liczby pracowników z Ukrainy.

REKLAMA

– Cudzoziemcy w kolejce po leki to dla nas nie nowość – mówi właściciel apteki w rozmowie z wyborcza.pl. – Podczas większych imprez sportowych czy kulturalnych po pigułki przeciwbólowe i syropy na kaszel przychodzą do nas Anglicy, Holendrzy czy Niemcy. Przychodzi też dużo wojskowych stacjonujących w JFTC, a często mieszkających w hotelu Pod Orłem. Ale z nimi najczęściej porozumiewamy się po angielsku. Z Ukraińcami był kłopot, stąd nasza informacja na szybie. Chciałem, żeby wiedzieli, że są apteki, gdzie bez trudu obsługa zrozumie, co im dolega, i sprzeda leki dostępne bez recepty, które powinny pomóc podczas zwykłego przeziębienia czy niestrawności.

Nikt dokładnie nie liczy, ilu Ukraińców już mieszka i pracuje w Bydgoszczy. Wiadomo, że w tym roku pracodawcy zgłosili do pośredniaka rekordowe zapotrzebowanie na pracowników z Ukrainy. Powiatowy Urząd Pracy przyjął 23 tys. wniosków, a kolejny tysiąc – czeka w kolejce.

Źródło: Wyborcza.pl / Bydgoszcz

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA