Art. 124b prawa farmaceutycznego mówi, że za fałszowanie produktów leczniczych grozi pięć lat pozbawienia wolności. Tymczasem jak wynika z danych Prokuratury Krajowej, w 2015 r. aktów oskarżenia na jego podstawie nie było w ogóle. W 2016 r. – trzy. W 2017 r. – sześć. Przez pierwsze cztery miesiące 2018 r. – jeden. Czy to oznacza, że w Polsce problemu z fałszowaniem leków nie ma?
– Grupy przestępcze fałszujące leki przyczyniają się do śmierci wielu Polaków rocznie – mówi prof. Zbigniew Fijałek z Zakładu Bioanalizy i Analizy Leków WUM. W statystykach prokuratorskich tego nie widać, bo śledczy nadal nie są przygotowani do ścigania sprawców czynów karalnych ujętych w prawie farmaceutycznym. Prokuratorzy po prostu – zdaniem prof. Fijałka – nie zdają sobie sprawy z tego, jakim zagrożeniem jest przyjmowanie przez pacjentów sfałszowanych leków.
Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, podkreśla, że śledczych obwiniać nie należy.
– Oczywiste jest, że trzy czy sześć aktów oskarżenia rocznie to ułamek tego, co być powinno. Ale to nie wina prokuratorów. Ujawniać nieprawidłowości na rynku farmaceutycznym powinna przede wszystkim inspekcja farmaceutyczna i dawać śledczym wsad do aktów oskarżenia – zaznacza wiceprezes NRA. Tyle że – jak spostrzega – tak się nie stanie, dopóki inspektorów będzie tak mało, a cała instytucja skrajnie niedofinansowana.
Tomków, zwraca uwagę, że fałszowane są już nie tylko leki na potencję i odchudzanie, ale coraz częściej chodzi też o drogie produkty na choroby rzadkie, leki nowotworowe czy wirusowe zapalenie wątroby typu C. Wyjaśnia, że problem w zasadzie nie dotyczy medykamentów sprzedawanych w aptekach. Niestety kupowanie leków w internecie to loteria. A to coraz powszechniejszy wybór, gdy ktoś potrzebuje specjalistycznych, drogich leków. Ludzie liczą, że zaoszczędzą nawet kilka tysięcy złotych na opakowaniu
– Fałszowane leki zabijają na dwa sposoby. W niektórych nie ma substancji czynnej, przez co osoba chora np. na nowotwór przyjmuje gips. Nie trzeba być specjalistą, by wiedzieć, że na dłuższą metę to niewskazane. W innych z kolei jest inna substancja niż podana przez sprzedawcę, w tym zdarzają się pochodne narkotyków – wskazuje Marek Tomków.
Zdaniem Ministerstwa Zdrowia sytuacja powinna poprawić się po wejściu w życie postanowień dyrektywy fałszywkowej (dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/62/UE). Zaczną być stosowane w lutym 2019 r. W skrócie – każdy ze sprzedawanych leków na receptę oraz niektóre leki bez recepty będą musiały posiadać na swych opakowaniach unikalny kod. A aptekarz, wydając pacjentowi produkt, będzie musiał do oznaczenia przyłożyć specjalny czytnik. Jeśli system wskaże, że lek pochodzi z legalnego źródła – do sprzedaży dojdzie. Jeśli pojawi się alarm – aptekarz leku nie sprzeda, za to będzie musiał powiadomić inspekcję farmaceutyczną o tym, że ma na stanie najprawdopodobniej sfałszowany produkt
Problem w tym, że przepisy te nie wychodzą naprzeciw sprzedaży internetowej, często prowadzonej spoza UE.
Więcej na ten temat w dzisiejszym wydaniu [b][url=https://edgp.gazetaprawna.pl/]Gazety Prawnej[/url][/b]










