REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 12 października 2016, 07:17

Polski nie stać na opłatę dyspensyjną

We wczorajszej audycji Post Factum w TOK FM, Paweł Sulik rozmawiał o planowanych zmianach w prawie farmaceutycznym z Pauliną Kieszkowską-Knapik – ekspertem prawa farmaceutycznego i współzałożycielką Fundacji Lege Pharmaciae.

kasa2.png

Ministerstwo Zdrowia planuje wprowadzić zakaz sprzedaży kosmetyków i suplementów diety w aptekach. Jednocześnie rozważany jest pomysł wprowadzenia opłaty dyspensyjnej – stałej kwoty, którą otrzymywałby aptekarz za sprzedaż leku. Resort pracuje nad projektem nowelizacji Prawa farmaceutycznego, który do końca roku ma trafić do konsultacji zewnętrznych.

REKLAMA

– W obecnym systemie ekonomicznym, jeśli apteka nie dorobi sobie sprzedając suplementy diety i kosmetyki nie jest w stanie przetrwać. Jest temu winna ustawa refundacyjna – uważa Paulina Kieszkowska-Knapik.

Jej zdaniem propozycje resortu nie mają sensu, gdyż już obecnie apteki podlegają restrykcyjnym przepisom, mówiącym że można w nich handlować tylko takimi produktami, które nie służą jedynie do perfumowania i upiększania. – Apteka powinna mieć w swoim asortymencie wszystkie towary związane z dbaniem o własne ciało. Tak jest w większości krajów europejskich (Włochy, Niemcy, Wielka Brytania). Wszędzie tam, w aptekach można kupić smoczki, butelki, pielucho-majtki – mówi ekspertka.
Obecnie apteki kredytują NFZ przez kilka tygodni, czekając aż Fundusz zwróci im pieniądze za sprzedaż leków refundowanych. Aby zachować płynność finansową muszą sprzedawać paraleki, suplementy, kosmetyki. – Apteka musi przetrwać, aby skredytować tanie lekarstwa i dlatego w jej asortymencie muszą znajdować się produkty bez recepty – mówi Kieszkowska-Knapik.

REKLAMA
REKLAMA

– Ministerstwo Zdrowia chce wprowadzić opłatę dyspensyjną, ale to oznacza rewolucję lekową w Polsce. W Niemczech taka opłata funkcjonuje w ten sposób, że wszystkie leki kosztują 6 euro. Państwo bierze na siebie koszt produktów, a pacjent płaci sztywną niską cenę. – wyjaśnia ekspertka wyjaśniając, że w Polsce NFZ jest za biedny, aby sobie na to pozwolić. – U nas pacjent dopłaca ogromne sumy do leków, gdyż limity refundacji są bardzo małe.

Źródło: TOK FM / lex.pl

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA