REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
czw. 8 września 2016, 10:30

Polskie apteki na zakręcie: od 1 do 51 procent

Gorąca dyskusja wywiązała się podczas panelu „Polskie apteki na zakręcie: od 1 do 51 procent”, który odbył się podczas krynickiego forum w Salonie „Rzeczpospolitej”. Padały zarzuty o uwłaszczaniu się na cudzym majątku, próbie wywłaszczenia z legalnie kupionych placówek.

Resort zdrowia zapowiada kompleksową reformę systemu i nowe zadania dla aptek. Szczegóły planu mają być znane może jeszcze w tym roku. Jednym z pomysłów na reformę jest zmiana oferty. Apteki miałyby się skoncentrować na lekach refundowanych oraz specjalistycznym doradztwie pacjentowi. – Pracuje w nich rzesza niewykorzystanych profesjonalistów o ogromnej wiedzy – zauważył minister Krzysztof Łanda. Zauważył, że kiedyś apteki miały misję zdrowotną, dziś są trochę aptekami, trochę sklepami. Dodatkowo leki sprzedawane są w wielu innych punktach, jak sklepy spożywcze, stacje benzynowe itp.

REKLAMA

Pozostałe pozycje asortymentowe, jak leki bez recepty, suplementy diety, kosmetyki itp., mogłyby sprzedawać punkty stanowiące połączenie apteki z drogerią. Jeśli leki bez recepty, to tylko w małych opakowaniach, ponieważ ich celem nie byłoby leczenie pacjentów, jedynie pomoc doraźna.

– Także uważamy, że na rynku jest miejsce dla wszystkich. Naszym zdaniem rozwiązaniem byłoby wzmocnienie aptek kosztem kanału dystrybucyjnego. Konkurencja musi być równa i po którejś rozmowie ze środowiskiem aptekarskim zastanawialiśmy się, jak to osiągnąć – mówi Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET.

Obecnie w resorcie zdrowia analizowanych jest też kilka pomysłów, które w pozycję sieci uderzą. Jednym z nich jest powracająca regularnie idea „apteka dla farmaceuty”. Samorząd aptekarzy chce wprowadzić obowiązek posiadania przez osobę z wykształcenie farmaceutycznym akcji firm, które prowadzą apteki. Ile? To temat ciągle otwarty, niekoniecznie musiałoby to być 100-proc. zaangażowanie, w grę wchodzi raczej pozycja dominującego akcjonariusza, np. 51 proc. Pomysł nie jest nietypowy w UE. Podobne ograniczenia obowiązują w kilku państwach. – Ta wersja jest jedną z kilku, jakie analizujemy. Nie przesądzałbym, że akurat 51 proc. jest bardziej prawdopodobne – dodał.

REKLAMA
REKLAMA

Sieci są w oczywisty sposób zaniepokojone. – To wywłaszczenie z majątku, w aptekach sieciowych też pracują farmaceuci, którzy stracą pracę. Do tego procesy firm ze Skarbem Państwa będą trwały latami, skończy się wielkimi odszkodowaniami – mówi prezes Marcin Piskorski, zauważając, że nawet jeśli sieć ostatecznie proces wygra, to i tak utraconego miejsca na rynku zamknięta apteka już nie odzyska.

Drugim rozwiązaniem problematycznym dla dużych firm jest inna interpretacja obowiązującego od kilkunastu lat przepisu, że jeden podmiot może być właścicielem maksymalnie 1 proc. aptek w danym województwie. Jak podała w marcu w raporcie Najwyższa Izba Kontroli, Inspekcja Farmaceutyczna nieskutecznie przeciwdziałała naruszaniu tych przepisów. – W pięciu województwach z ośmiu skontrolowanych przekroczony został 1-proc. limit liczby aptek ogólnodostępnych, prowadzonych na terenie danego województwa przez jednego przedsiębiorcę lub podmioty przez niego kontrolowane – podaje NIK.

Źródło: Rzeczpospolita

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA