Czy nowe przepisy dotyczące wydawania zezwoleń na apteki sprawią, że część tych, które już działają w Bielsku-Białej upadnie?
– Pacjent nie odczuje nowych regulacji. Wręcz przeciwnie, powinna zwiększyć się dostępność leków refundowanych, które bardzo często są nielegalnie sprzedawane za granicę – twierdzi w rozmowie z portalem bielsko.biala.pl, prezes Beskidzkiej Okręgowej Izby Aptekarskiej Magdalena Baścik. Jej zdaniem, w naszym mieście funkcjonuje obecnie zbyt wiele aptek. – Większość z nich nie wytrzyma konkurencji – prognozuje.
Szefowa BIOA przypomina, że w latach 90. w Bielsku-Białej działało ok. 35 aptek. Ta liczba wystarczała, by zaopatrzyć ludność w niezbędne leki. Magdalena Baścik zwraca uwagę na problem, jakim jest niedostateczny profesjonalizm części personelu aptek.
– Mamy deficyt magistrów farmacji. Średnio na aptekę przypada około półtora magistra, choć w większych aptekach zatrudnionych jest 7-8 osób. Magistrzy wykonują prace biurowe, a słabiej wykształceni technicy stoją przy ladzie – mówi.
Założenia nowej ustawy nie podobają się przedsiębiorcom. Ich zdaniem, ograniczenia geograficzno-demograficzne, nieuzasadniony zakaz dla podmiotu właścicielskiego posiadania więcej niż czterech aptek, a także pozostałe regulacje niekorzystnie wpłyną na cały sektor dystrybucji leków. – Przede wszystkim ucierpią pacjenci – przekonuje Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Według organizacji, zmiany spowodują wzrost kosztów prowadzenia działalności, a co za tym idzie wzrost cen leków.
Więcej na [b][url=http://www.bielsko.biala.pl/aktualnosci/34827/poltora-magistra-na-apteke]bielsko.biala.pl[/url][/b].
Źródło: bielsko.biala.pl










