– Rada Ministrów podjęła decyzję o powołaniu specjalnego pełnomocnika rządu do spraw zdrowej żywności. W ostatnich dniach mogli Państwo przeczytać informację w mediach, że jest przygotowany projekt ustawy wprowadzający dodatkowe kompetencje dla Państwowej Inspekcji Sanitarnej, która może nakładać na producentów i dystrybutorów suplementów diety, niespełniających norm jakościowych, bardzo wysokie, milionowe kary finansowe – mówił Krzysztof Kwiatkowski podczas posiedzenia sejmowej Komisji do spraw Kontroli Państwowej, które odbyło się 14 września. – Uważamy, że to jest bardzo dobry ruch.
Jednocześnie przypomniał, że NIK już wcześniej postulował, aby odpowiednie instytucje publiczne miały dodatkowe narzędzia, z uwagi na skalę nieprawidłowości na rynku suplementów diety, które zostały ujawnione w przeprowadzonej kilka miesięcy temu przez Izbę kontroli.
– W ramach przeprowadzonych czynności, zleciliśmy przebadanie próbek około 50 substancji będących suplementami diety. W toku kontroli ujawniliśmy, że w suplementach diety, będących w legalnej dystrybucji w Polsce, substancje miały w swoim składzie bakterie chorobotwórcze, pochodne narkotyków oraz nie spełniały norm jakościowych opisanych na opakowaniu. To był najmniejszy problem, jeżeli ktoś łykał substancję obojętną, był jedynie pozytywny efekt w postaci placebo. Natomiast, w sytuacjach, w których ujawniliśmy, że w ramach suplementu diety są dystrybuowane substancje mogące zakażać ludzi, zgłosiliśmy ten fakt do prokuratury, która natychmiast podjęła określone czynności – przypomina Krzysztof Kwiatkowski. – Sprzedaż tych substancji została wstrzymana przez Państwową Inspekcję Sanitarną.
Prezes NIK przypomniał też, że jedną z propozycji jego instytucji było przyjęcie rozwiązania, które funkcjonuje w dużej grupie krajów europejskich: podmiot, który chce produkować i wprowadzać do obrotu suplementy diety musi ponieść minimalną opłatę, np. kilkadziesiąt euro.
– Co to spowoduje? Wyeliminuje tzw. puste zgłoszenia. Według wstępnych analiz, z 30 tys. zgłoszonych substancji, w sprzedaży jest niecała 1/3, ale zgłoszenie powoduje, że Sanepid ma obowiązek przebadać każdą substancję, z których część nie będzie nigdy wprowadzona do obrotu – mówił Krzysztof Kwiatkowski. – Wiem, że trwa analiza, czy umieścić to w przepisach ujętych w obszarze zdrowej żywności. Każdego roku 90% Polaków łyka suplementy diety. W tym roku rynek przekroczy wartość 4 mld zł. Polska wśród wszystkich krajów Unii Europejskiej jest krajem, w którym wzrost sprzedaży suplementów diety jest najszybciej rosnący.
Najwyższa Izba Kontroli uważa, że wymagane są radykalne działania i determinacja administracji publicznej, aby unormować rynek suplementów diety.
– Muszą państwo wiedzieć, że w stacjach radiowych reklamy suplementów diety i leków przekraczają średnio połowę wszystkich emitowanych reklam. W ogólnym rynku reklamowym wynosi to 1/4. Rynek reklamy należy również unormować. Państwo na pewno widzieli reklamy, w których pokazuje się, że zażycie danego suplementu diety stanowi panaceum na całe zło, człowiek będzie zdrowy, piękny i bogaty. Mówią o tym często osoby przebrane w kitel lekarski. Tutaj również, w oparciu o raport NIK, już są przygotowywane zmiany przepisów, aby wykluczyć reklamy sugerujące, że suplement diety jest tym, czym w rzeczywistości nie jest, gdyż służy uzupełnieniu niedoborów w naszej diecie a nie lekiem-panaceum na całe zło.
Źródło: [url=http://www.sejm.gov.pl/sejm8.nsf/biuletyn.xsp?documentId=AFC86AAA04FDC5B4C12581A2004803D0]sejm.gov.pl[/url]










