– Od dnia wejścia w życie ustawy aptekę (maksymalnie 4 apteki) będzie mógł otworzyć tylko aptekarz lub spółka jawna lub partnerska aptekarzy (farmaceutów posiadających czynne prawo wykonywania zawodu). Będą obowiązywały zasady demografii i geografii aptek, ale ze względu na ważny interes pacjentów minister zdrowia będzie mógł wyrazić indywidualną zgodę na uruchomienie apteki – mówi w Dzienniku Zachodnim dr Piotr Brukiewicz, prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej.
Brukiewicz podkreśla, że apteka nie jest sklepem z lekami, ale placówką z misją. Farmaceuta nie jest „sprzedawcą”, ale w dużym stopniu niezależnym doradcą pacjenta. Wprowadzenie projektu nowelizacji prawa farmaceutycznego w życie ma na celu ucywilizowanie rynku aptecznego, który jest obecnie w aż 60 proc. zdominowany przez sieci apteczne.
Apteki wskutek konkurencji, walcząc o klienta, zmuszane są do sprzedaży wyrobów medycznych i suplementów diety bez względu na potrzeby zdrowotne, a ich cenami najłatwiej sterować. Jak podkreślają aptekarze, sieciówki, które są powiązane z hurtowniami, skupiają się na realizacji zamówień ze swoich aptek. A te w mniejszych miejscowościach mają z tym problemy.
– Pozostawienie obecnego stanu rzeczy doprowadziłoby do wzrostu cen leków po zakończeniu procesu globalizacji – mówi prezes Brukiewicz.
Więcej na ten temat na stronach [b][url=http://www.dziennikzachodni.pl/strefa-biznesu/wiadomosci/z-regionu/a/wielka-rewolucja-w-aptekach,12058806/]Dziennika Zachodniego[/url][/b].
Źródło: dziennikzachodni.pl










