Pani Beata z Katowic cztery lata temu zachorowała na raka piersi. Teraz bierze lek, który ma zapobiec nawrotowi choroby. Zadzwoniła do „Wyborczej” przerażona:
– Biorę Arimidex. Jak zwykle otrzymałam receptę od mojej pani doktor onkolog. Tym razem na cztery opakowania. W jednym jest 30 tabletek, ale lek trzeba brać codziennie, a kuracja trwa co najmniej pięć lat – mówi pani Beata. Poszła do apteki, w której zazwyczaj wykupuje receptę. Leku nie było. Farmaceutka zaczęła poszukiwania. – Powiedziała, że o każde pudełko walczy w hurtowni. Byłam przerażona, że może ten lek też jest wywożony zagranicę. Widziałam, jak usilnie go szuka – mówi pani Beata.
Na liście leków refundowanych jest jeszcze kilka zamienników zawierających tę samą substancję czynną czy Arimidex. Nazywa się anastrozol. Pacjentek nie kosztują nic albo kilka, kilkanaście złotych. Arimidex jest wśród nich najdroższy. Kosztuje w aptece 40,48 zł. Ale pani Beata nie chce niczego innego.
– Moja doktor nie pozwala przyjmować żadnych zamienników – wyjaśnia chora. Farmaceutce udało się w końcu zrealizować jej receptę. Ale po jednym opakowaniu, więc przychodziła do apteki przez kilka dni.
– Nie mamy zgłoszeń, że brakuje leku. Dane na temat sprzedaży pokazują, że jest stabilna. Niewykluczone jednak, że może być wywożony zagranicę i okresowo gdzieniegdzie go brakuje – przyznaje Tomasz Jaros z firmy Astra Zeneca, która produkuje Arimidex.
To samo dziennikarze Wyborczej usłyszeli w Głównym Inspektoracie Farmaceutycznym w Warszawie. Najnowsze obwieszczenie ministra zdrowia o lekach zagrożonych brakiem dostępności na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej o Arimidexie nie wspomina choć jest na nim ponad 180 różnych pozycji.
Lista ta jest jednak znacznie skromniejsza niż ta przedstawiana przez Śląskiego Inspektora Farmaceutycznego. Według jego najnowszego raportu okresowo brakuje w tej chwili w śląskich aptekach ponad 400 różnych leków. Arimidexu na tej liście też nie ma, są za to inne leki, w tym ratujące życie, jak przeciwzakrzepowy Clexane czy Fentanyl – mocny lek przeciwbólowy.
– Obdzwoniliśmy na szybko kilka aptek na Śląsku. Wszędzie Arimidex był – zapewnia Paweł Trzciński, rzecznik GIF.
Więcej na ten temat pisze [b][url=http://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,23001710,gdzie-dostac-lek-ratujacy-zycie-chorzy-na-slasku-wciaz-maja.html]Wyborcza.pl[/url][/b].
Źródło: katowice.wyborcza.pl










