„Promocja”, „okazja”, „nowość” – to słowa klucze, które uruchamiają w ludzkim mózgu zakupowe potrzeby. Wiele takich „promocji” to nabijanie klientów w butelkę, bo rzekomo przecenione produkty wcześniej wystawiono za zawyżoną kwotę.
– Takie fikcyjne „promocje”, czyli zawyżanie cen towarów a następnie „obniżka” do ceny rynkowej, to zjawisko powszechne – mówi dr Monika Skorek z Katedry Marketingu Uniwersytetu Warszawskiego w rozmowie z Wirtualną Polską. – Nie jest to działanie nielegalne, ale z punktu widzenia etyki nie powinno się go stosować. Niestety, jest powszechne. Nie tylko w przypadku narzędzi, ale również produktów spożywczych czy suplementów diety. Apteki stosują takie „promocje” nagminnie.
Dziennikarze Wirtualnej Polski postanowili sprawdzić więc gazetkę sieci aptek Super-Pharm. Podwójne opakowanie proszku na regulację pracy jelit według materiałów reklamowych przeceniono w niej z 69 na 49 złotych. W innych sklepach, takie samo opakowanie, tego samego produktu, dostaniemy za 37 złotych. Bez żadnej „promocji”.
Pudełko preparatu z magnezem, jak informuje apteka, przeceniono z 14,99 na 5,99 zł. W innych sklepach cena tego samego produktu to od 4 do 7 złotych.
Największym promocyjnym rekordzistą jest suplement diety na potencję. Jak informuje gazetka, cena bazowa 30 tabletek to 67,99 zł. Okazyjna, promocyjna cena to 41,99 zł. Inne apteki, taki sam preparat, w takim samym opakowaniu, oferują za 19,99 do maksymalnie 30 złotych.
Źródło: [url=https://finanse.wp.pl/promocja-czy-nabijanie-w-butelke-sprawdzamy-gazetki-z-marketow-6313659271190657a]finanse.wp.pl[/url]










