REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
czw. 8 grudnia 2016, 08:43

Proponowane przepisy to szansa dla młodych farmaceutów

Apteka ma być placówką zdrowia, a nie sklepem – twierdzi Janina Mańko, była dyrektor Departamentu Farmacji MZ, wiceminister zdrowia i krajowy inspektor farmaceutyczny za rządów Jerzego Buzka – w wywiadzie dla Dziennika Bałtyckiego.

farmaceuta.png

– To, że przeciw zmianom prawa farmaceutycznego protestują pracodawcy, w tym właściciele sieci aptecznych, którzy z zawodem farmaceuty nie mają nic wspólnego, jest w pełni zrozumiałe. To bardzo dobry interes, więc nie chcą go stracić – tak Janina Mańko komentuje list, jaki organizacje zrzeszające pracodawców skierowały niedawno do premier Beaty Szydło sprzeciwiając się wprowadzaniu zasady „apteka dla aptekarza”.

REKLAMA

Mańko podkreśla, że to właśnie ubezwłasnowolnienie farmaceutów i pozbawienie ich decydującego głosu doprowadziło w ostatnim dziesięcioleciu do upadku etyki tego zawodu i patologii, które utrudniają polskim pacjentom dostęp do wielu leków.

– Doprowadzono do tego, że zawód farmaceuty, którego zdobycie wymaga ogromnej pracy przez pięć lat studiów, a potem zdobycia specjalizacji, stał się narzędziem w rękach właściciela niefarmaceuty, dla którego ważne jest tylko to, co jest ekonomicznie opłacalne. Farmaceuta nie ma w aptece nic do powiedzenia – twierdzi była wiceminister zdrowia.

Jej zdaniem farmaceuci pracujący w aptekach sieciowych są zmuszani do zwiększania koszyków zakupowych i nakłaniania pacjentów do dodatkowych zakupów.

– Doprowadzono do tego, że zawód farmaceuty, którego zdobycie wymaga ogromnej pracy przez pięć lat studiów, a potem zdobycia specjalizacji, stał się narzędziem w rękach właściciela niefarmaceuty, dla którego ważne jest tylko to, co jest ekonomicznie opłacalne. Farmaceuta nie ma w aptece nic do powiedzenia, jest ubezwłasnowolniony. Tymczasem – tak jak było kiedyś – powinien to być zawód zaufania publicznego. To ostatnie ogniwo na linii pacjent – lekarz – apteka musi być w pełni wiarygodne. Farmaceuta nie może być poddawany naciskom tylko dlatego, że właściciel chce robić biznes. To jeden z głównych powodów, dla których zmiany w prawie farmaceutycznym są niezbędne. Powrót do tradycyjnej apteki, której właścicielem jest farmaceuta lub przynajmniej ma w niej większość udziałów, decydujący głos i zarazem bierze na siebie pełną odpowiedzialność za jej prowadzenie, jest nakazem chwili. Warto też zaznaczyć, że proponowane zmiany w prawie farmaceutycznym obowiązują w systemach prawnych niektórych państw europejskich, między innymi Niemiec i Francji.

Janina Mańko twierdzi, że wraz z powstawaniem sieci pojawiło się wiele zjawisk patologicznych. Sieci skupują apteki w całej Polsce, największe posiadają ich już po kilkadziesiąt, a nawet więcej, co znacznie przekracza dopuszczalny prawem 1 procent. A celem tej operacji jest zdaniem Mańko odsprzedanie ich w przyszłości dużemu kapitałowi zagranicznemu. Również z sieciami związane jest inne patologiczne zjawisko – wywożenia leków z Polski za granicę w celu sprzedaży ich po wyższej cenie.

– Wytwórcy leków nie powinni mieć własnych hurtowni, hurtownie – swoich aptek. Apteki powinny być prowadzone indywidualnie – stwierdza Mańko w odpowiedzi na pytanie o przyczyny wywozu leków za granicę i ich niedobory w Polsce.

REKLAMA
REKLAMA

– Tylko właściciel farmaceuta, który jest poddany bardzo ostrym rygorom – grożą mu między innymi sąd aptekarski, inspekcja farmaceutyczna może mu odebrać koncesję, samorząd aptekarski – prawo wykonywania zawodu – potrafi się oprzeć takim zakusom – podkreśla Mańko. – Zarówno przemysł farmaceutyczny, jak dystrybucja i detal, czyli hurtownie i apteki, nie mogą być ze sobą powiązane. Wytwórcy leków nie powinni mieć własnych hurtowni, hurtownie – swoich aptek. Apteki powinny być prowadzone indywidualnie.

Janina Mańko podkreśla, że zmiany, które zaproponowali posłowie PiS dotyczyć będą przede wszystkim aptek, które będą otwierane w przyszłości.

– Sieci, które będą miały ich powyżej dopuszczalnego prawem 1 procentu, będą musiały ten „nadmiar” odsprzedać. To olbrzymia szansa dla młodych farmaceutów – zaznacza Mańko. – 35 procent przedstawicieli tego zawodu, a więc około 10 tysięcy aptekarzy, deklaruje chęć zakupu apteki. Będą ją mogli nabyć wraz z lekami, które do tej pory musiały być przy takiej transakcji utylizowane. To też bardzo rozsądne rozwiązanie. A o żadnych odszkodowaniach dla sieci nie ma mowy…..

Cały wywiad do przeczytania pod adresem: http://plus.dziennikbaltycki.pl/magazyn/a/apteka-nie-moze-byc-sklepem,11547996

Źródło: Dziennik Bałtycki

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA