Problem w dostępie do leków mają pacjenci potrzebujący niektórych insulin, leków immunosupresyjnych używanych po przeszczepach narządów, a także preparatów mlekozastępczych dla dzieci, czyli mleka w proszku Nutramigen. Wielu pacjentów nie ma również dostępu do leków na nadciśnienie.
Proceder wywozu leków poza granice Polski, ma miejsce od lat, a środowiska aptekarskie starają się z nim walczyć. – Rok temu zostały zmienione przepisy, które miały tę sytuację poprawić, ale tak się nie stało – mówi Alina Górecka prezes Wielkopolskiej Izby Aptekarskiej w Poznaniu. – Pomysłowość tych, którzy wywożą leki jest nieograniczona – dodaje.
Inspektor farmaceutyczny jest bezsilny wobec takich praktyk, ponieważ jedyne co może zrobić to wnioskować o zamknięcie apteki, ale nawet jeśli do tego dojdzie, to jej właściciel może swobodnie wznowić działalność pod nowym szyldem.
Dobrym rozwiązaniem mogłaby być podwójna odpowiedzialność. Właściciel apteki, który musiałby być farmaceutą, odpowiadałby jako przedsiębiorca i jednocześnie farmaceuta, co wiązałoby się z możliwością dożywotniego pozbawienia prawa wykonywania zawodu.
– Prowadzenie aptek przez farmaceutów powinno być standardem chociażby ze względów etycznych – uważa Małgorzata Horoszkiewicz, właścicielka apteki Botaniqa. – Ja się martwię o pacjentów, dla których nie ma leków, staram się je zdobyć za wszelką cenę, wkładając w to wiele wysiłku. Przedsiębiorca, który nie jest farmaceutą, dla którego zdrowie i życie pacjenta nie jest najważniejsze nie czuje tej odpowiedzialności. Dla niego liczy się zysk, dlatego bez skrupułów wywozi za granicę leki, które mogą uratować życie jego pacjentom – dodaje.
Źródło: Głos Wielkopolski










