Apteka „Pod złotym Orłem” mieści się na Starym Rynku 1. W środku jest jak w muzeum, stojąc w ogonku z receptą można podziwiać cenne, stare meble, regały, szuflady na leki czy rzeźbione krzesła.
– Wnętrze jak w muzeum, a na zewnątrz kicz bijący po oczach – skarży się czytelnik „Wyborczej”. – Pomarańczowy kolor nad oknami i do tego ta krzycząca zieleń. To koszmarny widok. Te kolory szpecą piękną zabytkową kamienicę. Pewnie to był wymóg właścicieli sieci tych aptek. Ale skoro poradziliśmy sobie z bankiem, który ma siedzibę na Starym Rynku i jego planami umieszczenia dużego logo o intensywnym kolorze na budynku, to i z apteką powinniśmy sobie poradzić. To wygląda bardzo źle i dziwię się, że plastyk miejski przymyka na to oko.
Marek Iwiński, plastyk miejski uspokaja. – Kamienica, w której mieści się apteka będzie remontowana, zostanie tam położona nowa elewacja. Planowane prace będą okazją do zmiany wizerunku apteki. Zresztą cały Stary Rynek przejdzie rewitalizację i znikną wszystkie jego słabe punkty – zapowiada Iwiński.
Jak wygląda „pstrokata” apteka? Zdjęcia można zobaczyć na stronie [b][url=http://bydgoszcz.wyborcza.pl/bydgoszcz/7,48722,23449665,pstrokacizna-w-witrynie-na-starym-rynku-interwencja-czytelnika.html]Gazety Wyborczej[/url][/b]










