Projekt zmian znajduje się na razie na etapie konsultacji wewnętrznych. Wydłużając okres ważności recepty, resort chce też ograniczyć wizyty „po przedłużenie recepty” i blokowanie kolejek. To odpowiedź na wciąż niespełniony postulat porozumienia ministra zdrowia z rezydentami – ograniczenie lekarzom obowiązków niezwiązanych z leczeniem. Sami lekarze jednak nie zostawiają na tym pomyśle suchej nitki.
– Nie można wypisywać pacjentowi leku na dwa lata bez regularnych kontroli jego stanu, bo po prostu może umrzeć. Trzeba sprawdzić, czy nie wystąpiły działania niepożądane, objawy choroby się nie zaostrzyły, a pacjent nie wymaga zwiększenia lub zmniejszenia dawki – mówi Rzeczpospolitej dr Jerzy Gryglewicz z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.
Damian Patecki, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów, uważa z kolei, że wydłużenie czasu ważności recept to dobry ruch. Jednak w obecnych warunkach 720 dni to za długo i wygląda na desperacką próbę zmniejszenia kolejek do lekarzy.
Jeden z urzędników Ministerstwa Zdrowia, który współtworzył dokument wydłużający okres ważności recepty, broni go na łamach Rzeczpospolitej. Tłumaczy, że resort chciał stworzyć alternatywę dla przypadków, w których taki przepis miałby uzasadnienie:
– Można sobie wyobrazić dwuletni zapas produktu żywieniowego dla osób z chorobami metabolicznymi, np. fenyloketonurią albo niskowzrostem, w których trzeba stale podawać hormon wzrostu – cytuje go Rzeczpospolita.
Z kolei Michał Byliniak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, zwraca uwagę, że taki pomysł miałby szansę na powodzenie, gdyby w kontrolę nad pacjentem włączyć farmaceutów.
– Farmaceuta mógłby sprawdzić jego stan zdrowia, mierząc poziom cukru we krwi czy pytając o liczbę ataków duszności. Miałoby to sens w przypadku usankcjonowania opieki farmaceutycznej – twierdzi Byliniak.
Jednocześnie zwraca uwagę, że problemem może być też dostępność do tak dużych zapasów leków. Firmy farmaceutyczne na ogół planują produkcję z myślą o zapotrzebowaniu pacjentów na trzy–sześć miesięcy. Poza tym okres ważności większości leków nie przekracza trzech lat.
Ministerstwo rezygnuje z pomysłu
Niedługo po publikacji artykułu na ten temat w Rzeczpospolitej, jego autorka – Karolina Kowalska – opublikowała informację na Twitterze, w której przyznała, że Ministerstwo Zdrowia wycofało się z pomysłu.
Edit: właśnie się dowiedziałam, że MZ zrezygnowało z tego pomysłu @MPolitowicz11 @MByliniak @profGrodzki @PR_OZZL @damian_patecki https://t.co/2kkar4xrTf
— Karolina E. Kowalska (@KarolinaEKowal1) March 27, 2019
Wcześniej w kwestii tego projektu wypowiedział się na Twitterze również wiceminister zdrowia, Janusz Cieszyński.
– Nie spodziewałbym się, że takie zapisy znajdą się w projekcie, który zostanie skierowany do konsultacji – stwierdził.
Nie spodziewałbym się, że takie zapisy znajdą się w projekcie, który zostanie skierowany do konsultacji ?
— Janusz Cieszyński ??? (@jciesz) March 27, 2019
Źródło: ŁW/Rzeczpospolita










