W najbliższych dniach Sejm rozstrzygnie losy kilku ustaw ”zdrowotnych” i poprawek, jakie zaproponował do nich Senat. Posłowe zajmą się między innymi dużą nowelizacją ustawy refundacyjnej. Jeden z krytycznych jej zapisów, to wprowadzone znienacka rozwiązanie dotyczące „10 hurtowni”.
Przepis ten mówi, że w przypadku leków zagrożonych brakiem dostępności na terytorium RP podmiot odpowiedzialny ma obowiązek dostarczać je „w równej części do co najmniej 10 przedsiębiorców prowadzących hurtownie farmaceutyczne”. Chodzi o hurtownie pełnoasortymentowe, które w mają największy udział obrotu z aptekami ogólnodostępnymi pod względem liczby transakcji. Wykaz takich hurtowni ma być co roku ustalany na podstawie danych ze ZSMOPL.
Wykaz wspomnianych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego lub wyrobów medycznych ma ustalać w drodze obwieszczenia Minister Zdrowia. Ma przy tym kierować się „potrzebą zapewnienia możliwie równomiernego zabezpieczenia pacjentów”.
Wspomniane przepisy wprowadzono do dużej nowelizacji ustawy refundacyjnej, w trakcie jej procedowania w Sejmie. Próżno więc szukać uzasadnienia dla tych zmian czy oceny skutków regulacji (OSR). Spotkały się one z krytyką zarówno przedstawicieli hurtowni farmaceutycznych, jak i podmiotów odpowiedzialnych. Eksperci wskazują, że przyniosą one efekt odwrotny do zamierzonego. Senat wsłuchał się w te głosy i uchwalił usunięcie wspomnianych przepisów z ustawy. W najbliższych dniach posłowie zdecydują więc o ich dalszych losach.
Największe hurtownie utracą dostęp do leków?
Na niebezpieczeństwa i wady zaproponowanych przez Ministerstwo Zdrowia rozwiązań zwraca uwagę m.in. Michał Byliniak – Dyrektor Generalny INFARMA. Na portalu LinkedIN opublikował niedawno swoją opinię na ten temat.
– Cel zaproponowanej normy z pozoru może się wydawać racjonalny, niemniej jego wprowadzenie może istotnie zaburzyć łańcuch dostaw oraz spowodować utrudnienia dla wielu pacjentów w dostępności do leków refundowanych, czyli de facto doprowadzi do sytuacji odwrotnej do założonej – pisze Byliniak.
Jak wskazuje, obecnie 3 największe podmioty prowadzące w Polsce hurtownie farmaceutyczne skupiają ponad 70% rynku dystrybucji leków. Oznacza to, że 3 największe hurtownie dostarczające codziennie leki do 12 000 aptek utracą dostęp do 40% wolumenu dostarczanych przez nie leków. Wszystko na rzecz hurtowni działających lokalnie i nieposiadających możliwości dystrybucji ogólnopolskiej.
– Bezpośrednim skutkiem takiej regulacji będzie ograniczenie możliwości zamawiania leków przez apteki zlokalizowane w miejscach spoza obszaru działania mniejszych hurtowni farmaceutycznych i pogłębienie ograniczeń dostępności do części leków dla pacjentów zamieszkujących takie gminy czy nawet całe powiaty – pisze Dyrektor Generalny INFARMA.
Chodzi o to, że część wskazanych przez Ministra Zdrowia hurtowni nie będzie posiadać możliwości logistycznych pozwalających na codzienne dostawy leków do aptek położonych w innej części Polski.
Co to oznacza dla aptek?
Zdaniem Michała Byliniaka zaproponowany mechanizm nie gwarantuje realizacji założonego celu. A to dlatego, że brak nim jakichkolwiek zobowiązań dotyczących równomiernego dostarczania leków do aptek.
– Oznacza to, że wprowadzenie rewolucyjnej zmiany modeli dystrybucyjnych, generującej ogromne koszty nie spowoduje, że dostępność do leków ulegnie poprawie a wręcz przeciwnie – realnie może ona ulec znaczącemu pogorszeniu – pisze Byliniak.
- Czytaj również: Reglamentacja leków przez hurtownie do aptek to „zło konieczne”
Przyznaje jednocześnie, że dotychczas funkcjonujący model hurtowej dystrybucji leków ma swoje wady. Jednak zapewnia codzienne i nieprzerwane zaopatrywanie 12000 aptek ogólnodostępnych w leki.
– Wprowadzanie zmian w funkcjonowaniu dystrybucji leków niesie za sobą ogromne ryzyko zaburzenia skutecznych mechanizmów zaopatrywania pacjentów w leki, których odbudowa może być niemożliwa w akceptowalnym horyzoncie czasowym – pisze.
Łatwiejszy wywóz leków z Polski?
Michał Byliniak zwraca też uwagę na inny aspekt całej sprawy. Nowe regulacje wprowadzono z pominięciem konsultacji społecznych oraz międzyresortowych, brakiem notyfikacji. To wszystko uniemożliwia przeprowadzenie analiz i dyskusji dotyczących jej wpływu na zwiększenie ryzyka eksportu równoległego.
– Należy zauważyć, że zaproponowany nowy wykaz leków nie jest w żadnym stopniu powiązany z wykazem antywywozowym i dla części produktów, których ceny w Polsce są na poziomie najniższym w Europie będzie znacząco zwiększać ryzyko ich wywozu – pisze Byliniak.
W jego ocenie zaproponowane przez projektodawcę rozwiązanie jest nieprecyzyjne. To może skutkować szeregiem trudności interpretacyjnych, a nawet brakiem możliwości praktycznego zastosowania proponowanych rozwiązań.
©MGR.FARM










