Główny Inspektor Farmaceutyczny, który nadzoruje rynek farmaceutyczny, zaostrzył kontrolę nad przestrzeganiem regulacji nazywanej w branży „jednym procentem”, zakazującej posiadania przez jedną grupę kapitałową więcej niż 1 proc. udziałów w wojewódzkim rynku aptecznym. Liczba wszczynanych przez inspektorów postępowań rośnie — w całym 2014 r. toczyło się ich osiem, a rok później już 80-90.
Prawnik Juliusz Krzyżanowski uważa, że jeśli nabycie apteki odbywa się poprzez przejęcia i nie trzeba składać wniosku o pozwolenie na jej prowadzenie, nie ma problemu z 1 proc. – Koncentracją na rynku aptecznym, jak na każdym innym rynku, powinien zajmować się urząd antymonopolowy.
Ilu prawników, tyle interpretacji. GIF uważa jednak, że duże sieci nadużywały swobody wynikającej z tego, że inspektorat nie patrzył im tak dokładnie na ręce. — Przepis ograniczający rozwój dużych grup aptek obowiązuje w Polsce od kilkunastu lat. Sieci szukały różnych rozwiązań prawnych, by go omijać. Mamy jednak już wyrok sądu, który potwierdził nasze stanowisko — mówi Paweł Trzciński, rzecznik GIF.
— W ostatnich kilkunastu miesiącach widzimy nacisk na egzekucję przepisu ograniczającego koncentrację. Celem tych regulacji jest zapewnienie zrównoważonego rozwoju rynku aptecznego, a funkcjonowanie i dobra kondycja aptek niezależnych jest jednym z jego fundamentów — uważa Piotr Sucharski z hurtowni farmaceutycznej Neuca.
Przeciwko wzmożonym działaniom inspektoratów farmaceutycznych protestują sieci apteczne.
Źródło: Puls Biznesu










