Farmaceuci walczą o przepisy, które ograniczą rozwój sieci aptecznych. Pierwszy pomysł to koncepcja „apteki dla aptekarza”, czyli wymogu, aby w każdej placówce połowę udziałów posiadał farmaceuta. Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia, obiecał „jedynie”, że przyjrzy się tej propozycji. Drugi pomysł to wzrost restrykcji związanych z jednym procentem. Obecnie podmiot, który ma 1 proc. udziałów w rynku aptecznym w danym województwie, nie dostanie zezwolenia na prowadzenie kolejnej apteki. Przedsiębiorcy omijali jednak ten zapis, nie otwierając, ale kupując placówki, które koncesję już miały.
Inspektoraty farmaceutyczne jeszcze do niedawna interpretowały przepisy na korzyść sieci aptecznych. To się jednak zmienia. Ostatnio Krzysztof Łanda, wiceminister zdrowia, poinformował, że przekroczenie tego progu, niezależnie czy przez przejęcie, czy też rozwój organiczny, uzasadnia podjęcie działań przez wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego.
Jan Zając, prezes sieci Ziko, uważa, że na tych zmianach nie skorzystają pacjenci. “To będzie powrót do lat 70. Węgry, które wbrew międzynarodowym trendom wprowadziły tego typu przepisy, na tym nie zyskały. A przecież nie trzeba udowadniać, że konkurencja pozytywnie wpływa na jakość i ceny — mówi Jan Zając”.
źródło: Puls Biznesu










