Naukowcy z Uniwersytetu w Michigan postanowili sprawdzić, jak zmieniło się leczenie pacjentów po zalegalizowaniu medycznej marihuany. Okazało się, że zdecydowanie wolą medyczną marihuanę od farmaceutyków, głównie ze względu na łagodne skutki uboczne lub ich brak. Jednak jest też druga strona medalu.
Skuteczne remedium na ból
Jeśli pacjenci wolą medyczną marihuanę od leków, to znaczy, że jest skuteczna. I to jest bardzo dobra wiadomość. Skuteczność medycznej marihuany w leczeniu bólu potwierdza wiele badań, m.in. analiza naukowców z Uniwersytetu Ben-Guriona w Beer-Sheva oraz Hebrajskiego Uniwersytetu w Jerozolimie, opublikowana w European Journal of Internal Medicine. Po sześciomiesięcznej terapii medyczną marihuaną prawie 1/5 seniorów cierpiących na przewlekłe bóle i choroby nowotworowe zrezygnowało z opioidów lub zmniejszeniu ich dawki.
To ważne dla Amerykanów, ponieważ w USA od lat trwa kryzys opioidowy. Od 1999 do 2014 roku liczba recept na opioidy wzrosła ponad czterokrotnie, choć nie odnotowano zwiększenia liczby chorych wymagających tak silnego leczenia przeciwbólowego. Jednocześnie w tym okresie, w wyniku przedawkowania opioidów przepisywanych na receptę zmarło 200 tys. Amerykanów.
Samowolka w leczeniu
Badanie naukowców z Uniwersytetu w Michigan ujawniło również niebezpieczną tendencję. Pacjenci, którzy po zastosowaniu medycznej marihuany, odczuwali ulgę, decydowali się na odstawienie leków bez konsultacji z lekarzem. Przyznało się do tego aż 30% respondentów.
Niektórzy z pacjentów wierzą, że konopie indyjskie leczą poważne choroby, takie jak stwardnienie rozsiane lub nowotwory złośliwe, a nie tylko łagodzą ich skutki – ból lub nudności. Część posuwa się jeszcze dalej. Przekonują, że przepisywanie farmaceutyków to spisek koncernów farmaceutycznych.
Źródło: IK/zdrowie.radiozet.pl










