REKLAMA
czw. 1 października 2020, 08:41

Specjaliści jeszcze długo nie wypiszą bezpłatnych leków seniorom

Do końca roku Ministerstwo Zdrowia wydłużyło termin uruchomienia funkcjonalności systemu P1, która jest niezbędna by lekarze specjaliści mogli wystawiać bezpłatne leki dla osób po 75 roku życia. Przepisy wprowadziły taką możliwość już 1 lipca, jednak Centrum e-Zdrowia nie zdążyło z przygotowaniem odpowiedniego narzędzia informatycznego.

Do końca sierpnia 2023 r. bezpłatne leki dla seniorów mógł wypisywać każdy specjalista. A jak to wygląda teraz z lekami "65 plus"? (fot. Shutterstock)
O kolejne trzy miesiące przesunięto uruchomienie funkcjonalności umożliwiającej wystawianie bezpłatnych leków dla seniorów, przez specjalistów (fot. Shutterstock)

Aktualnie recepty na bezpłatne leki dla pacjentów po 75. roku życia mogą wystawiać wyłącznie lekarze oraz pielęgniarki POZ. Jednocześnie lekarze wszystkich pozostałych specjalności mogą je wystawiać tylko dla siebie lub członków rodziny (pro auctore/pro familia). Od 1 lipca miało to się jednak zmienić. Na ten dzień zaplanowano bowiem wejście w życie nowych zapisów w ustawie z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Na ich mocy senior e-receptę na bezpłatne leki miał uzyskać także od lekarza specjalisty oraz przy wypisie ze szpitala.

Ostatecznie jednak niewiele z tego wyszło. Mimo, że przepisy weszły w życie, to zabrakło funkcjonalności w systemie P1, która miała umożliwiać lekarzom sprawdzenie czy pacjentowi tych samych leków z uprawnieniem „S” nie przepisał ktoś inny. Mówi o nim art. 43a ust. 1b wspomnianej ustawy. Zgodnie z jego brzmieniem nowa grupa pracowników medycznych przed wystawieniem recepty z uprawnieniem „S” ma obowiązek zweryfikowania ilości oraz rodzaju przepisywanych takiemu pacjentowi leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych.

Niestety już 22 czerwca Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że wspomniana funkcjonalność systemu zostanie uruchomiona dopiero od dnia 1 października 2020 r. Brak systemu, którego lekarze specjaliści oraz pracujący w szpitalach mieli używać od 1 lipca, w praktyce oznaczał, że nadal nie będą mogli wystawiać recept z uprawnieniem “S” (czytaj więcej: Platforma P1 nie jest gotowa na to, by wystawiać więcej e-recept dla seniorów).

Okazuje się, że i tej daty nie udało się dotrzymać. Wczoraj w Dzienniku Urzędowym Ministra Zdrowia opublikowano komunikat w sprawie uruchomienia wspomnianej funkcjonalności systemu. Mówi on, że jej uruchomienie nastąpi dopiero 31 grudnia 2020 r. To oznacza, że przynajmniej do końca roku lekarze specjaliści (oraz pracujący w szpitalach) nie będą mogli wystawiać bezpłatnych leków dla seniorów. I to pół roku po zmianach w ustawie, które to umożliwiają.

Po co obowiązek weryfikacji?

Uprawnienie do wystawiania recept na bezpłatne leki dla seniorów wyłącznie przez lekarzy i pielęgniarki POZ ma pewną zaletę. Ten swoisty „monopol” umożliwiał im koordynację i kontrolę nad zaopatrywaniem pacjenta w bezpłatne leki. Lekarz zaglądając do kartoteki takiego pacjenta może zweryfikować czy ten rzeczywiście zużył już przepisane wcześniej leki. Taka kontrola trzymała też w ryzach budżet przeznaczany na bezpłatne leki dla seniorów.

– Rozszerzenie tego uprawnienia na kolejne grupy pracowników medycznych wymaga zatem wdrożenia odpowiedniego mechanizmu, który umożliwi efektywną weryfikację ordynowanych pacjentowi leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych i zagwarantuje bezpieczeństwo pacjentów – wyjaśniał Jarosław Rybarczyk główny specjalista Biura Komunikacji Ministerstwa Zdrowia.

Dlatego też zgodnie z brzmieniem art. 43a ust. 1a i 1b wspomnianej ustawy, uprawnienie do wystawiania tzw. Recept 75+ zostało ściśle powiązane z wystawianiem recept w postaci elektronicznej. I również dlatego stworzono obowiązek dokonania weryfikacji ordynowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych (czytaj również: Program 75+ pod lupą).

©MGR.FARM


Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – jak sobie z nimi poradzić?

22 kwietnia 202417:48

Wstaję rano i moje nogi są szczupłe i ładne, a po całym dniu siedzenia w pracy są jakieś inne, ciężkie i opuchnięte. Skarpetki pozostawiają ślady nad kostką, a jak położę się i chcę zasnąć, to moje nogi nie chcą się uspokoić. Czy to coś poważnego, czym mam się martwić? I jak sobie z tym poradzić? Takie pytania zadają sobie setki osób na świecie.

Przewlekła niewydolność żylna - jak sobie z nią poradzić? (Fot. shutterstock.com)

Przewlekła choroba żylna – to schorzenie ściśle związane z naszym sposobem funkcjonowania w ciągu dnia. Może ona objawiać się w powyżej opisany sposób – poprzez ciężkie, opuchnięte i  bolące nogi. Badania przeprowadzone w Polsce w 2003 roku wskazują, że z tym problem zmaga się w naszym kraju prawie połowa kobiet (47%) i spora grupa mężczyzn (37% dorosłej populacji).

Przewlekła choroba żylna – jakie są jej najczęstsze objawy?

Obrzęki kończyn niekoniecznie są najczęściej obserwowanym objawem choroby żył. W 2014 roku Polskie Towarzystwo Flebologiczne zleciło badania ankietowe. Obrzęki kończyn zadeklarowało 33% badanych, 37% zgłaszało bóle kończyn dolnych, a 27% obecność żylaków . Największa ilość ankietowanych, bo aż 62% mówiła o uczuciu ciężkości i zmęczenia swoich nóg.  Wcale nie trzeba być chorym na przewlekłą chorobę żylną, żeby takie objawy u siebie obserwować. Wystarczy praca, która zmusza do pozostawania przez dłuższy czas w pozycji siedzącej lub stojącej. Nie powinniśmy jednak lekceważyć objawów i całą winę zrzucać na wykonywaną pracę. Jeśli występuje problem zdrowotny najlepiej skonsultować go z lekarzem, a do tego czasu można zastosować się do kilku wskazówek, które zmniejszą nasilenie dolegliwości.

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – skąd bierze się ten problem?

Przewlekła choroba żylna jest procesem rozwijającym się przez wiele lat. Początkowo nawet niekoniecznie musimy zauważać problemu, bo cóż znaczą drobne pajączki niebieskofioletowego koloru na skórze nóg albo nawet niewielkie żylaki, które niekoniecznie muszą boleć. W świetle żył znajdują się zastawki, które utrzymują prawidłowy przepływ krwi w kierunku do serca. Ich uszkodzenie powoduje nieprawidłowy przepływ krwi w odwrotnym kierunku, co nasila postęp choroby i powoduje obecność objawów, które zostały opisane powyżej. Proces ten trwa wiele lat, rozwija się zwykle powoli i niestety współczesna medycyna nie jest w stanie go zatrzymać, ale potrafi łagodzić jego objawy.

Przewlekła choroba żylna – niefarmakologiczne metody leczenia

Nie istnieją żadne tabletki, które potrafią zatrzymać postęp choroby i usunąć żylaki, które są widoczne pod skórą. Zanim jednak sięgniemy po medykamenty dobrze jest przyjrzeć się bliżej sobie i swojemu życiu. Należy zadać sobie pytanie o to, co możemy w nim zmienić, żeby poczuć się lepiej. Czy nie spędzamy swojego życia poświęcając się pracy? Co nie byłoby w sumie takie złe, pod warunkiem, że będzie też czas na zadbanie o swoje zdrowie. W tym konkretnym przypadku o swoje nogi.

Należy postawić więc pytanie. Co nasze nogi, dotknięte objawami niewydolności żył „lubią” a czego „nie lubią”? Można kolokwialnie powiedzieć, że nogi i żyły „lubią” ruch. Długotrwały bezruch – siedzenie lub stanie powoduje, ze wzrasta ciśnienie wewnątrz żył i elementy składowe krwi oraz woda przenikają poza delikatne ścianki najdrobniejszych naczyń, tzw. naczyń włosowatych.  Skutkuje to obrzękami, przebarwieniami i stanem zapalnym skóry. Często ten bezruch dotyka osoby starsze. Nie jest wtedy związany z wykonywaną pracą, ale z osłabieniem wynikającym z wieku i innymi dotykającymi ich chorobami. Te choroby również mogą nasilać objawy i być przyczyną obrzęków i/lub bólów kończyn.

Żyły lubią ruch!

Należy dlatego pamiętać, aby wstać od czasu do czasu, przespacerować się, pogimnastykować, a kiedy siedzimy – unieść nogi do góry, aby siła ciążenia zrobiła swoje wymuszając przepływ krwi od stóp do serca. Wiele osób widząc odciśnięte gumki skarpetek na swoich nogach decyduje się w tym czasie na noszenie skarpetek tzw „bezuciskowych” lub przecina „ściągacze” skarpetek. Na pewno ma to swoje uzasadnienie i powoduje pewnego rodzaju uspokojenie tej osoby. Nie widać wówczas śladu po uciskających skarpetkach.

Flebolodzy mają w tej kwestii trochę odmienne podejście i właśnie ucisk jest tym, co zalecają swoim pacjentom. Nie jest to jednak taki zwykły ucisk i nie każdy może go stosować. Wyroby kompresyjne zalecane pacjentom z obrzękami kończyn mają za zadanie przeciwdziałać powstawaniu obrzęków. Doborem tych wyrobów zajmuje się wykwalifikowany personel medyczny, potrafiący dopasować właściwy stopień ucisku dla konkretnego pacjenta. Stosowanie wyrobów uciskowych przeciwskazane jest jednak  u osób cierpiących dodatkowo  na niedokrwienie kończyn, deformacje powodujące nieprawidłowy rozkład ucisku lub ze znacznymi zaburzeniami czucia w obrębie kończyn dolnych.

Przewlekła choroba żylna – farmakologiczne metody leczenia

W aptekach dostępnych jest wiele leków i preparatów o tzw. działaniu flebotropowym. Ich zróżnicowane mechanizmy działania wpływają na łagodzenie objawów. Pytanie zatem, co wybrać? Diosminę, diosminę zmikronizowaną z heperydyną, dobesylan wapnia, escynę, czy może jeszcze coś innego?  Z pomocą może przyjść preparat zawierający  6 różnych składników wzajemnie uzupełniających się w działaniu na „zmęczone żyły”. Zmikronizowana diosmina z hesperydyną, rutyna, wyciąg z nostrzyka żółtego, wyciąg z kasztanowca, oraz L-karnityna.

Zadaniem tej ostatniej jest usprawnienie pracy mięśni łydki a tym samym wsparcie powrotu krwi żylnej. Złożony skład preparatu stanowi dobre uzupełnianie codziennej diety w składniki wspierające krążenie żylne i układ limfatyczny. Zastosowanie preparatu powoduje szybkie odczucie ulgi pod postacią wrażenia lekkości, „chudej nogi” bądź stosowania niewidzialnej pończochy uciskowej. Redukuje również dolegliwości bólowe.

Forma stosowania preparatu w postaci rozpuszczalnego w wodzie proszku ma swoje uzasadnienie. Po pierwsze osoba stosująca go, a często z takimi problemami borykają się osoby starsze, nie ma wrażenia dokładania kolejnej tabletki do całego arsenału już stosowanych  leków.  Może też być to pomocne u osób mających problem z połykaniem. Po drugie i może ważniejsze, przyjmowanie roztworu zmusza  do wypicia dodatkowej a czasami wymaganej w ciągu dnia ilości wody, potrzebnej do rozpuszczenia preparatu. Dziennie zapotrzebowanie zdrowej dorosłej osoby na płyny w ciągu dnia wynosi od 25 do 35 ml/kg masy ciała, a właściwe nawodnienie wspomaga również prawidłowy przepływ krwi bo nie robi się zbyt „gęsta”.

Bez względu jak dobry preparat będziemy stosować to regularność jego stosowania i dbanie o higienę codziennego życia ma podstawowe znaczenie.

Autor: dr n.med. Marcin Kucharzewski

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

1 komentarz Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Lekarz POZ również nie wypisze pewnych leków w ogóle na zniżkę, jeżeli pacjent nie dostarczy mu zaświadczenia od specjalisty, a bezpłatnie wystawi dopiero w sytuacji gdy pacjent otrzyma receptę na leki ze zniżką od tegoż specjalisty. Ułatwienie po zbóju, zwłaszcza teraz w okresie pandemii :/