22 czerwca Prezydent podpisał ustawę, której jednym z efektów będzie zmiana kategorii dostępności preparatu ellaOne. Ustawa jeszcze tego samego dnia została opublikowana w Dzienniku Ustaw, co oznacza, że w życie wejdzie 22 lipca (czytaj więcej: [b][url=https://mgr.farm/content/prezydent-podpisal-ustawe-zmieniajaca-kategorie-dostepnosci-ellaone]Prezydent podpisał ustawę zmieniającą kategorię dostępności ellaOne[/url][/b]).
Jednym z argumentów ministra za powrotem do stanu z 2015 roku miałby być fakt nadużywania tej tabletki przez młode osoby. Dziennikarka przeprowadziła wywiad w 20 stołecznych aptekach rozsianych po 5 dzielnicach: Woli, Śródmieściu, Żoliborzu, Grochowie, Mokotowie i Wilanowie. Z wywiadów wynika, że miesięczna sprzedaż „tabletki po” nie przekroczyła 50 sztuk. Najwięcej – dokładnie 50 opakowań EllaOne i 5 opakowań Escapelle sprzedało się w aptece na placu Zbawiciela, która jest czynna 24h na dobę i znajduje się obok popularnych klubów i miejsc zabawy młodzieży.
– Po tę tabletkę przychodzą głównie dojrzałe osoby, kobiety po 30-ste i 40-ste, wcale nie młode dziewczyny. W dodatku odnoszę wrażenie, że kupują ją na zapas, bojąc się zmiany ustawy – przyznała jedna z pracujących tam farmaceutek. W dużej, często odwiedzanej aptece na Woli na rogu ul. Młynarskiej i Górczewskiej miesięcznie sprzedaje się 15 opakowań tabletki EllaOne. Również w tej aptece farmaceutka zwróciła uwagę na fakt, że po preparat przychodzą głównie dojrzałe kobiety. – Nie podoba mi się ten pomysł, aby EllaOne była ponownie na receptę. Wtedy znowu pacjentki będą musiały najpierw iść do ginekologa i zapłacić na wizytę, tylko po to, aby wypisał im receptę. I tak wiadomo, że każdy lekarz taką receptę wypisze. Argument z obrony życia nie ma w tym przypadku żadnego uzasadnienia – mówiła farmaceutka z apteki przy ul. Leszno.
Rzecznik Naczelnej Izby Aptekarskiej podkreślił, że w opinii Izby sprawa dotycząca „tabletki po” dawno przestała być sporem merytorycznym, a stała się kampanią reklamową.
– W naszej ocenie dyskusja na ten temat już dawno stała się pozamerytoryczna, a do grona jej prawdziwych zwycięzców zaliczyć można osoby odpowiadające za promocję tego leku po stronie producenta – zauważył rzecznik. – Chcąc zyskać podobny rozgłos, w przypadku choćby innych preparatów, należałoby przeznaczyć na ten cel kilkusetmilionowe budżety reklamowe. Jak pokazuje tocząca się dyskusja, w przypadku tego konkretnego produktu nie było to konieczne – dodał. Z uwagi na zaistniałe okoliczności oraz fakt, że cała dyskusja budzi wiele emocji, również w środowisku profesjonalistów medycznych, Naczelna Izba Aptekarska postanowiła nie wydawać w tej sprawie jednolitego stanowiska. – Wypowiedzi większości osób opowiadających się zarówno za jak przeciw wprowadzeniu tej zmiany w zdecydowanej większości mają zabarwienie emocjonalne. Odnoszą się przy tym bardziej do kwestii własnego światopoglądu i preferencji politycznych, niż fachowej wiedzy – podsumował Tomasz Leleno.
Więcej na ten temat na stronach [b][url=https://www.wprost.pl/tylko-u-nas/10061788/Antykoncepcja-awaryjna-tylko-na-recepte-Jak-dziala-i-czy-byla-naduzywana.html]Wprost[/url][/b].
Źródło: wprost.pl










