Zespół pracowników sieci Aptek Wielkopolskich liczy sobie 160 osób. Obok siebie pracują tam młodzi farmaceuci, jak i ci starsi.
– Niektórzy się dziwią i mówią: „no dobrze, ale tworzysz takie zespoły apteczne, w których pracują 20-latkowie i osoby po 60. roku życia”. I oni się świetnie dogadują, panuje tam rodzinna atmosfera. To proste – jeden uczy się od drugiego. Od starszych uczymy się praktyki i podejścia do pacjenta. I wzruszające jest to, kiedy 70-letnia kobieta mówi do młodszej o 50 lat dziewczyny: „słuchaj, ty ode mnie nie wymagaj żebym ja była perfekcyjna z obsługi komputera, ty mi pomóż”. I wtedy młodsza koleżanka uczy, ustawia nowe telefony, komputer. I to jest piękne – mówi Magdalena Czerniewicz.
Firmę założyła 18 lat temu. Pierwszą aptekę miała w szpitalu MSWiA, przy ul. Dojazd w Poznaniu.
– Miałam pewien niedosyt. Poza tym to były czasy, kiedy nie było jeszcze tak wiele aptek – wspomina Czerniewicz. – Znalazłam lokalizację na osiedlu Kosmonautów. Niestety, nie było wolnego lokalu. I zadzwoniłam do właściciela obiektu mówiąc, że potrzebuję 100 metrów kwadratowych. I proszę sobie wyobrazić, że nagle taki lokal się znalazł. Należę do osób, które mają nieodpartą chęć tworzenia, budowania. Nie umiem stać w miejscu. Zawsze znajdzie się coś, co można stworzyć czy poprawić. Wszystko wokół nas nieustannie zmienia się i rośnie. Jeśli nie będziemy się rozwijać czy zmieniać, to pozostaniemy w tyle i wtedy koniec.
Z czasem do firmy dołączył jej mąż (inżynier towaroznawca i technik farmaceutyczny), a na końcu też syn (farmaceuta).
– Nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Podobnie jeśli chodzi o syna. Początkowo wszyscy dziwili się i chwytali za głowę, kiedy dowiedzieli się, że będziemy razem prowadzić biznes. Mówili, że nie damy rady, że będziemy się kłócić. To było jakieś 14 lat temu. Mąż pracował w korporacji. Po 17 latach dostał wypowiedzenie. Wtedy trochę nam się świat zawalił, bo pracował na wysokim stanowisku, więc mogliśmy godnie żyć. Zresztą cały czas twierdził, że ja w tych aptekach to zarabiam na waciki (śmiech). Postanowiliśmy pracować razem. Początkowo było mi bardzo ciężko, bo byłam sama, niezależna, a fotel prezesa był tylko jeden i trzeba było się posunąć. Wszystko trzeba było poukładać na nowo. Wspólna praca nas wzmocniła, mamy wspólne cele. Jesteśmy tak różni, że doskonale się uzupełniamy. I to pozwoliło nam też na rozwój firmy.
Cały wywiad dostępny na stronach [b][url=http://poznanskiprestiz.pl/2017/09/pacjent-oczekuje-empatii/]magazynu Poznański Prestiż[/url][/b].
Źródło: poznanskiprestiz.pl










