W 2009 r. spółka Waldemara S. za 10 mln zł wprowadzała automatyczny system przyjmowania, magazynowania i wydawania leków. Jak on działa? Farmaceuta wpisuje nazwę medykamentu, a urządzenie odnajduje towar w magazynie i specjalnym podajnikiem przekazuje na ladę. Część pieniędzy na tę inwestycję spółka farmaceutyczna dostała od marszałka lubuskiego.
Śledczy przyglądali się fakturom na niemal 2 mln zł. Co do dokumentów na kwotę 1,127 mln zł nie mieli jednak zastrzeżeń. „Niekorzystne rozporządzenie mieniem” miało się odbywać poprzez wystawianie faktur, które wykazywały inne prace niż wykonane w rzeczywistości.
Waldemar S. – założyciel sieci aptek mierzy się z dwoma zarzutami dotyczącymi wyłudzenia 769 tys. zł z Urzędu Marszałkowskiego w Zielonej Górze (patrz: niżej) oraz 61 tys. zł z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Przedsiębiorcę obciąża jego były pracownik, Marek S., który do oszustw się przyznał.
Z odczytywanych wczoraj zeznań Marka S. wynikało też, że „praktycznie wszyscy pracownicy spółki Waldemara S. mieli mieć grupę inwalidzką. W praktyce nie dotyczyło to niektórych magistrów farmacji”. Marek S. mówił też, że sam na komputerze sfałszował dokumenty fikcyjnego wyjazdu do centrum spa we Wrocławiu, za które płacił PFRON, a sposób podziału pieniędzy uzgodnił ze swoim pracodawcą i dał mu je gotówką.
Waldemarowi S. grozi do dziesięciu lat więzienia. Dwa zarzuty przeciwko Waldemarowi S. dotyczą wyłudzeń z Urzędu Marszałkowskiego w Zielonej Górze.
Źródło: Gazeta Lubuska










