Takie wnioski płyną z raportu „Polityka lekowa i zarządzanie ryzykiem operacyjnym w szpitalach”. Blisko jedna czwarta placówek przyznaje, że ich zapas leków nie przekracza zapotrzebowania na 3-7 dni.
Podczas konferencji organizacji Stratera Med (zrzesza m.in. szpitalnych dostawców) Dorota Haśko z firmy PGF Urtica podkreślała, że szpitale przerzucają obowiązek zabezpieczenia leków pilnych na hurtownie farmaceutyczne takie jak PGF. Już na etapie przetargów ustalają, że leki mają być dostarczane wiele razy w miesiącu, a w razie potrzeby dowiezione np. w ciągu kilku godzin.
– W przypadku leków ratujących życie zapas w szpitalach jest tak mały, że wystarcza zwykle na 1-2 dni. A dla pacjentów którzy nagle ich potrzebują, to często kwestia życia lub śmierci. Co jeśli np. kierowca wiozący taki lek będzie miał sam wypadek albo zepsuje mu się samochód – pytała Haśko.
Umowy ze szpitalami w ponad 90 proc. przypadków nakładają na nie obowiązek dostawy takiego preparatu w czasie 24 godzin. – W razie przekroczenia tego terminu naliczane są kary w wysokości od 0,1 do nawet 5 proc. dostawy za każdy dzień lub nawet godzinę opóźnienia – dodała.
Podkreślała, że w części państw są regulacje dotyczące tego jako zapas leków powinna mieć placówka. I jej zdaniem podobne zabezpieczenia powinny być też w naszym kraju.
Więcej na ten temat pisze [b][url=http://www.politykazdrowotna.com/24053,szpitalne-apteki-balansuja-na-krawedzi-nie-maja-zapasow-lekow-wyniki-badania]Polityka Zdrowotna[/url][/b].
Źródło: politykazdrowotna.com










