Rezygnacja dra Bąbelka jest efektem afery korupcyjnej, która na początku roku wstrząsnęła środowiskiem aptekarskim. W styczniu został zatrzymany przez policję pod zarzutem przyjęcia sporej sumy pieniędzy w zamian z przyspieszenie procesu stwierdzania rękojmi. Wtedy do winy się nie przyznał. Mówił, że padł ofiarą „misternej prowokacji”. Na początku lipca do sądu w Poznaniu trafił jednak jego wniosek o dobrowolne poddanie się karze, który został uznany za przyznanie się do winy. Prawdopodobnie karą dla dr. Bąbelka ma być pozbawienie wolności w zawieszeniu.
Zarzuty wobec Tadeusza Bąbelka były sporym zaskoczeniem dla jego znajomych i środowiska aptekarzy. Mimo że z czasem na jaw zaczęły wychodzić kolejne szczegóły korupcji, część osób wierzyła w jego niewinność.
Przypomnijmy, że były już prezes Wielkopolskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej został zatrzymany podczas kontrolowanego wręczenia łapówki. W styczniu, w poznańskim hotelu Mercure, spotkał się z przedsiębiorcą Andrzejem M. Mężczyzna starał się o otwarcie nowej sieci aptek. Wcześniej bowiem, za udział w podejrzanym handlu lekami i ich wywozem za granicę, apteki Andrzeja M. zostały zamknięte. Doszło do tego z inicjatywy dr. Bąbelka. Gdy Andrzej M. podjął starania o wznowienie działalności, miał dostać korupcyjną propozycję. Od pośrednika usłyszał, że za łapówkę dr Bąbelek, jako szef samorządu aptekarskiego, szybko wyda mu korzystną opinię. Ta tzw. rękojmia nie miała charakteru wiążącego w dalszej procedurze, ale musiała być wydana.
Andrzej M. o tej korupcyjnej propozycji zawiadomił policję, a ta nagrała późniejszą rozmowę i spotkanie obu panów w hotelu. Z tych materiałów wynika, że dr Bąbelek negocjował wysokość łapówki i wziął jej pierwszą ratę w wysokości 50 tys. zł. Łączna kwota korzyści majątkowej, której się domagał, wyniosła 100 tys. zł za szybką zgodę na otwarcie pięciu aptek.










