Od 25 czerwca 2017 r. wymogi uzyskania zezwolenia na prowadzenie apteki są o wiele bardziej restrykcyjne niż wcześniej. Dlatego wielu przedsiębiorców poskładało wnioski zanim nowe przepisy zaczęły obowiązywać. Okazuje się, że wiele z takich wniosków dotyczy tzw. „dziury w ziemi”.
– Zdaniem farmaceutów złożenie wniosku o udzielenie zezwolenia na podstawie starych przepisów, podczas gdy jeszcze lokal, którego miałaby dotyczyć zgoda, nie istnieje, jest oszustwem w rozumieniu art. 286 kodeksu karnego. Poprawnie złożony wniosek, zgodnie z art. 100 ust. 1 prawa farmaceutycznego, powinien bowiem zawierać m.in. dowód posiadania tytułu prawnego do lokalu oraz plan i opis techniczny pomieszczeń przeznaczonych na aptekę – pisze Patryk Słowik, dziennikarz Gazety Prawnej. – Czy w związku z tym ci, którzy złożyli wnioski na wyrost, powinni się obawiać?
Wzór zawiadomienia do prokuratury umieściła na swojej stronie Śląska Izba Aptekarska. Jeden z prokuratorów miał powiedzieć nieoficjalnie, że akcję aptekarzy należy postrzegać bardziej przez pryzmat walki pomiędzy indywidualnymi farmaceutami a sieciami aptecznymi, które chcą się rozbudowywać. W takich wypadkach jedyną konsekwencją będzie zapewne odmowna decyzja inspekcji farmaceutycznej.
Więcej na ten temat na stronach [b][url=http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/1061869,budowa-apteki-brak-lokalu-na-apteke.html]Gazety Prawnej[/url][/b].
Źródło: gazetaprawna.pl










