Szczepienia przeciw grypie należą do tych, które są bardzo proste do podania. Naprawdę nie ma tutaj żadnych problemów czy komplikacji. Na koniec naklejamy plaster z małym opatrunkiem i gotowe. Pacjent musi jeszcze posiedzieć w aptece jakieś 30 minut. Gdyby cokolwiek się działo, dzwonimy po pogotowie. Podczas mojej pracy w brytyjskiej aptece i szczepień nigdy nic złego po zaszczepieniu się nie wydarzyło. Szansa na powikłania jest jedna na milion.
W ilu i jakich krajach obecnie farmaceuci wykonują szczepienia? Obserwując najnowsze doniesienia, można odnieść wrażenie, że liczba ta w ostatnim czasie mocno wzrosła – o czym donosi m.in. FIP.
Farmaceuci mogą wykonywać szczepienia w aptekach w Portugalii, Irlandii, Wielkiej Brytanii, Francji, Szwajcarii, Danii, Norwegii i Grecji. Natomiast we Włoszech, Holandii, Szwecji, Finlandii i Estonii szczepienia w aptece wykonywane są przez innych wykwalifikowanych pracowników ochrony zdrowia. W niektórych krajach istnieją modele mieszane (np. w Portugalii). Niedawno do tej grupy dołączyły takie kraje, jak Niemcy i Jordania.
Temat szczepień jest w ostatnich miesiącach jednym z gorętszych – oczywiście przez wzgląd na COVID-19. Eksperci zachęcają do szczepień przeciwko grypie, a na początku przyszłego roku planowane są też szczepienia przeciwko koronawirusowi. Czy Twoim zdaniem system jest w stanie zaspokoić tak duże zainteresowanie szczepień bez wsparcia farmaceutów?
Niestety, dostępne dane pokazują jednoznacznie, że system jest pod tym względem absolutnie niewydolny. Jak wiemy, większość POZ było zamkniętych i pacjenci zaczęli korzystać z konsultacji zdalnych. Bardzo duże problemy pacjenci mieli ze zdobyciem recept i tutaj też pomogli farmaceuci.
Czy istnieją jakieś dane z innych krajów, które potwierdzałyby, że zaangażowanie farmaceutów w szczepienia zwiększyło znacząco wyszczepialność?
Tak. W „The Pharmacy Times” pojawił się niedawno artykuł, w którym pokazano, że farmaceuci w 36 krajach zrobili 1,8 miliarda szczepień. Obecnie też Federacja Farmaceutyczna zajmuje się podsumowaniem tego tematu i statystyk. Parę lat temu wielkie uznanie zdobyli też belgijscy farmaceuci, którzy wspólne z rządem przygotowali kampanię edukacyjną i udało im się zwiększyć wyszczepialność o 10 procent.
Można odnieść wrażenie, że w Polsce jest pewien opór wśród farmaceutów, jeśli chodzi o szczepienia. Z czego to wynika Twoim zdaniem?
Przeprowadziliśmy niedawno badanie, z którego wynika, że opór farmaceutów jest tak naprawdę związany tylko i wyłączeniem z brakiem edukacji w tym zakresie. Zrealizowaliśmy dwie edycje warsztatów Farmaceuci Bez Granic, gdzie przy współpracy z tym samym zespołem z UK, który szkolił mnie w UK, oraz organizacją Pharmacist Without Boarders przygotowaliśmy kompleksowy projekt szkoleń i akredytacji, gotowy do implementacji. W warsztatach wzięło udział prawie 700 farmaceutów. W tej grupie, po treningu, zdecydowana większość jego uczestników potwierdziła, że jest gotowa do przeprowadzania szczepień w aptekach. Tylko dwie osoby spośród wszystkich uznały, że potrzebują więcej praktyki.
Co według Ciebie należałoby zrobić, by zmienić podejście farmaceutów do możliwości szczepień w aptekach?
Po pierwsze: edukacja i edukacja. Niestety, obecnie uczelnie, w takim stanie, w jakim się znajdują, nie są w stanie przygotować farmaceutów do przeprowadzania szczepień w aptekach. Nie ma ludzi z umiejętnościami w tym zakresie. Tymczasem w wielu krajach farmaceuci mieli w programie nauczania szkolenia z robienia zastrzyków jeszcze 20 lat temu, zanim taka usługa została wprowadzona w aptekach.
Przeczytałeś tylko 27% wywiadu.
Całość dostępna w najnowszym numerze magazynu MGR.FARM!












