Mężczyzna przesuwał meble w swoim biurze, kiedy poczuł kołatanie w klatce piersiowej, połączone z zawrotami głowy i uczuciem niepokoju. Udał się więc do pielęgniarki zatrudnianej w jego zakładzie pracy. Kiedy zmierzyła jego ciśnienie krwi, okazało się, że wynosiło ono 280/160 mm Hg. Mężczyzna natychmiast trafił do szpitala.
W szpitalu lekarze próbowali obniżyć ciśnienie krwi za pomocą różnych leków, ale ciągle utrzymywało się ono poziomie 210/125 mm Hg. W trakcie wywiadu lekarskiego, mężczyzna zapewniał, że nie przyjmuje żadnych leków. Nie przyznawał się też do używania tytoniu, kofeiny, dopalaczy czy narkotyków. W końcu jednak przyznał się, że przyjmował ziołowy suplement diety na „podniesienie poziomu energii”.
Mężczyzna pokazał lekarzom opakowanie preparatu. Na opakowaniu reklamowany był jako „formuła dla zdrowia seksualnego mężczyzn, poprawiająca przepływ krwi”. Okazało się, że suplement zawierał w swoim składzie johimbinę pochodzącą z kory drzewa Pausinystalia yohimbe – występującego na terenach zachodniej Afryki.
Suplementy diety zawierające johimbinę często reklamowane są jako „seksualne wspomagacze”. Składnik ten początkowo znajdował się też lekach dostępnych na receptę, stosowanych w dysfunkcjach seksualnych. Johimbina znana jest także ze swojego działania podnoszącego ciśnienie krwi. Podczas jej stosowania mogą występować także efekty uboczne, takie jak zawroty głowy, nadpobudliwość, niepokój czy przyspieszone bicie serca oraz bóle brzucha.
Szczęśliwie wspomniany mężczyzna do doświadczył poważniejszych komplikacji po zażyciu suplementu diety z johimbiną. Podwyższone ciśnienie krwi nie uszkodziło żadnych organów.
Źródło: ŁW/livescience.com










