Magazyn mgr.farm

Uczmy się ludzi!

29 sierpnia 2018 09:46

Znajdując się na życiowych zakrętach odnajdywała pasje, które przywracały jej wiarę w ludzi i własne możliwości. Dziś wspiera innych w osiąganiu zawodowych i życiowych celów. A pomagają jej w tym wszystkim… konie.

Jazda konna i kontakt z tymi zwierzętami sprawił, że Jagna zaczęła zupełnie inaczej patrzeć na swoje kontakty z ludźmi i komunikację z pracownikami (fot. Daniel Scholz)

Coach, facylitator, instruktor jazdy konnej i farmaceutka. Rzeczy, którymi zajmuje się Jagna Wrzosek różni niemal wszystko, ale łączy jedno i najważniejsze – pasja. Konie pojawiły się w jej życiu w pewnym ważnym, a zarazem bardzo trudnym momencie. Dzięki nim wkroczyła na drogę, którą wciąż podąża – drogę rozwoju. Żyje z pasją, a energię i motywację do działania czerpie z równowagi pomiędzy własnym dobrostanem, szczęśliwym życiem osobistym i satysfakcjonującym życiem zawodowym. Zacznijmy jednak od początku…

Jagna Wrzosek pochodzi ze Słubic. Obecnie jest kierownikiem jednej z tamtejszych aptek, ale pracuje też jako farmaceutka po drugiej stronie Odry, we Frankfurcie. Dodatkowo prowadzi własną firmę coachingową Freemindhorse, a przez wiele lat zajmowała się też agroturystyką. Jak jednak przyznaje, farmacja była jej pierwszą zawodową pasją i mimo wielu życiowych zakrętów, nie odstępuje jej na krok.

– Moją pierwszą wielką miłością była chemia. Zanim ten przedmiot zaczął się w szkole, przeczytałam już mnóstwo książek i nawet, ku przerażeniu mojej mamy, zrobiłam mini-laboratorium chemiczne w pokoju pod krzesłem. Kiedy wybierałam kierunek studiów, były dwie opcje: farmacja lub germanistyka. Postawiłam na farmację, zakładając, że niemieckiego zawsze mogę się nauczyć. Nie przypuszczałam wówczas, że te dwie drogi kiedyś się połączą – wspomina.

Zainteresowanie chemią sprawiło, że pierwszym wielkim autorytetem stała się dla niej Maria Skłodowska-Curie. – Marzyłam o pracy naukowej. Nie muszę chyba opisywać jak byłam szczęśliwa, gdy profesor Jerzy Masiakowski zaprosił mnie do swego zespołu w Katedrze Farmacji Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Po jakimś czasie przeniosłam się do Katedry Toksykologii, gdzie rozpoczęłam pracę doktorską pod opieką profesor Ewy Florek – opisuje farmaceutka. W akademickich archiwach do dziś można przeczytać kilkanaście prac naukowych, których jest współautorką, dotyczących wpływu tytoniu i palenia papierosów na zdrowie kobiet w ciąży i dzieci.

Rozpoczynając pracę naukową, jednocześnie postanowiła spróbować swoich sił w roli przedsiębiorcy i otworzyła swoją pierwszą aptekę. W efekcie – niedługo potem zrezygnowała z doktoratu na rzecz prowadzenia i rozwijania firmy. Lata spędzone na uczelni wspomina jednak bardzo ciepło i przyznaje, że czasem ma ochotę tam wrócić.

Jej biznes kwitł. Apteka, którą wtedy otworzyła prosperowała bardzo dobrze, mimo że Jagna nie miała jeszcze doświadczenia w biznesie. – Od początku szłam jak burza. Brak wiedzy nadrabiałam odwagą, pasją, otwartym umysłem, energią i wsparciem ludzi, którzy mnie otaczali – opowiada farmaceutka. Ciężko pracowała na sukces swojej firmy, zatrudniała coraz więcej ludzi. Była też bardzo wymagająca i wkrótce okazało się, że zaczyna jej brakować czasu na cokolwiek innego. – Zauważyli to moi znajomi, którzy postanowili zabrać mnie na lekcję jazdy konnej. To zajęcie zafascynowało mnie absolutnie, choć na początku nie było łatwo.

Jazda konna i kontakt z tymi zwierzętami sprawił, że Jagna zaczęła zupełnie inaczej patrzeć na swoje kontakty z ludźmi i komunikację z pracownikami. Postanowiła, że musi zmienić podejście do swojego biznesu i współpracy z ludźmi, którzy go tworzą.

Okazało się jednak, że było już za późno. Zanim zdążyła wprowadzić zmiany, cały zespół jej apteki złożył wypowiedzenia. – Nie wchodząc w szczegóły, nie było to przyjemne rozstanie – przyznaje Jagna. – Widząc błędy w swoim poprzednim podejściu wiedziałam, że jedyne co mogę zrobić to zatrudnić nowych pracowników i tym razem – z moim nowym podejściem – skupić się na budowaniu zespołu, a nie na jego kontrolowaniu. Zadbała o dobrą atmosferę w pracy, starała się wiedzieć kim są jej współpracownicy – jakie mają potrzeby, co ich cieszy a co ich martwi. – Miałam czas na rozmowę i to nie tylko o tym, czy towar jest równo poukładany na półkach, ale tak po prostu, o tym co słychać, jak się czują – opowiada farmaceutka.

Efekty przyszły same. Obroty apteki wzrosły na tyle, że z sukcesem otworzyła kolejne apteki i przychodnię zdrowia. Najważniejsze dla niej było jednak zaufanie pracowników i relacje jakie udało się z nimi zbudować. – Nawet kiedy po jakimś czasie moja firma popadła w kłopoty finansowe i zdecydowałam się ją sprzedać, moja załoga była dalej ze mną i do dzisiaj mamy świetny kontakt.

Przeczytałeś tylko 25% całego artykułu. Reszta dostępna w najnowszym numerze magazynu MGR.FARM

[/url]

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

WIF w Gdańsku odbiera koncesje 8 aptekom WIF w Gdańsku odbiera koncesje 8 aptekom

Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny w Gdańsku zabiera koncesję ośmiu aptekom za udział w nielegalnym...

Zambrów: karta seniora honorowana również w aptece Zambrów: karta seniora honorowana również w aptece

W ramach realizacji programu Zambrowska Karta Seniora 60+ Samorząd Zambrowa podpisał 13 umów z partn...

Turniej o tytuł Mistrza Bowlingu Turniej o tytuł Mistrza Bowlingu

Delegatura Radomska Okręgowej Izby Aptekarskiej w Warszawie zaprasza na II. Turniej Farmaceutów o ty...