Z analizy Instytutu Biznesu wynika, że przyjęcie przez Sejm poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy Prawo farmaceutyczne, do której na ostatnim etapie procesu legislacyjnego przywrócono zasadę „apteki dla aptekarza”, ogranicza wolność gospodarczą. Zdaniem Instytutu wejście ustawy w tym brzmieniu prawdopodobnie doprowadzi do znaczącego zmniejszenia liczby aptek, a co za tym idzie zmniejszenia dostępu do leków oraz wzrostu ich cen.
Instytut Biznesu uważa, że skutkiem wprowadzanych zmian będzie w pierwszej kolejności drastyczne ograniczenie rozwoju sieci aptecznych, a w perspektywie kilku lat doprowadzi do likwidacji części z nich. Stanie się tak, ponieważ osoby niebędące farmaceutami nie tylko nie będą mogły uzyskać nowego zezwolenia na prowadzenie apteki, lecz posiadane obecnie placówki będą mogły jedynie stracić. Wpłynie to niewątpliwie na wycenę wartości prowadzonego przez nich przedsiębiorstwa oraz doprowadzi to do faktycznego wywłaszczenia przedsiębiorców niebędących farmaceutami.
Zdaniem organizacji, ograniczenia geograficzne i demograficzne dla powstawania nowych aptek uniemożliwią ich powstawanie w centrach dużych miast, przy ważnych węzłach komunikacyjnych, w nowo otwieranych wielkopowierzchniowych obiektach handlowych czy w okolicach szpitali i przychodni.
– Wielu polskich przedsiębiorców rozpoczęło już przygotowania do otworzenia apteki, a z powodów formalnych nie mogło złożyć wniosku do Głównego Inspektora Farmaceutycznego o wydanie zezwolenia na jej prowadzenie – czytamy w stanowisku Instytutu Biznesu. – Jeżeli takiego zezwolenia nie otrzymają – bo zacznie obowiązywać nowe prawo – będą musieli liczyć się z karami i stratami finansowymi. Prawdopodobnie istnieją też podpisane przez przedsiębiorców, nie będących farmaceutami, długoterminowe umowy najmu z deweloperami galerii handlowych, które jeszcze nie zostały wybudowane. W przypadku wprowadzenia nowelizacji ustawy realizacja tych umów stanie się niemożliwa. Wówczas przedsiębiorcy mogą mieć uzasadnione roszczenia wobec Skarbu Państwa.
Instytut Biznesu zwraca też uwagę na nowe kryteria dotyczące dziedziczenia aptek. Zdaniem organizacji brak stosowania sukcesji uniwersalnej będzie oznaczać, że jeżeli spółka prowadząca apteki zdecyduje się połączyć z inną spółką, podzielić apteki pomiędzy spółki lub zbyć aptekę innemu podmiotowi to nie dojdzie to automatycznego przejścia zezwolenia na nabywcę (następcę prawnego). Nabywca pozostanie, więc z majątkiem koniecznym do prowadzenia apteki, zaś sam – z uwagi na kryterium demograficzno-geograficzne, wymóg posiadania wykształcenia farmaceutycznego lub limit posiadanych aptek – nie będzie mógł ponownie uzyskać zezwolenia dla tej apteki.
– Obecna ustawa „apteka dla aptekarza” przypomina procedowaną ustawę o „obrocie ziemią”, gdzie w rezultacie szybkiego procesu legislacyjnego uchwalono przepisy, które utrudniają funkcjonowanie polskim rolnikom oraz naruszają przede wszystkim prawa własności, wolności gospodarczej i prawa dziedziczenia. Ustawa o „obrocie ziemią” zahamowała również obrót nieruchomościami gruntowymi oraz ograniczyła możliwość nabywania ziemi i praktycznie zablokowała zbywanie tego typu nieruchomości. O ile w przypadku obrotu ziemią poszkodowanymi są właściciele i potencjalnymi nabywcy, o tyle w przypadku nowelizacji ustawy prawo farmaceutyczne, pokrzywdzonymi będą nie tylko przedsiębiorcy, ale również pacjenci, którzy będą mogli korzystać z mniejszej ilości aptek, płacą za leki wyższe kwoty oraz państwo, które uczestniczy w refundacji farmaceutyków. Taka sama sytuacja może spotykać branżę farmaceutyczną. Z tych właśnie powodów Instytut Biznesu wyraża sprzeciw w sprawie przyjęcia przez Sejm poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy Prawo farmaceutyczne – czytamy w stanowisku Instytutu Biznesu.
Źródło: materiały prasowe










