Wczoraj w siedzibie Ministerstwa Zdrowia odbyło się spotkanie z dziennikarzami, podczas którego Naczelna Izba Aptekarska podsumowała pierwszy rok obowiązywania „apteki dla aptekarza” z perspektywy pacjenta, rynku i farmaceuty. Obowiązująca od 25 czerwca ub. r. regulacja miała być krokiem w kierunku ukształtowania rynku aptecznego na kolejne dziesięciolecia. Czy tak faktycznie się stało?
– Pozytywnym zjawiskiem, z którym mamy do czynienia od kilku miesięcy jest wzrost liczby aptek na terenach wiejskich i w małych miejscowościach. Na tych terenach powstało ponad 200 nowych aptek i punktów aptecznych, dzięki czemu pacjenci mają ułatwiony dostęp do usług farmaceutycznych. W skali całego kraju liczba placówek nadal oscyluje wokół 15 tys., a więc podobnie jak przed rokiem. Obecny poziom nasycenia aptek pokrywa potrzeby polskiego społeczeństwa związane z dostępem do tych placówek – uważa Naczelna Izba Aptekarska.
Samorząd podkreśla, że dzięki utrzymującej się konkurencji między podmiotami ceny leków dla pacjentów pozostają na stabilnym poziomie. Widać to wyraźnie analizując średnią cenę wszystkich produktów dostępnych w aptekach. Eksperci wskazują, że zmiany cen leków nie mają związku z „apteką dla aptekarza”. Jak sami mówią, na ceny wpływa co najmniej kilka niezależnych czynników, m.in. sezonowość pewnych preparatów, wynikająca z dłuższego lub krótszego okresu zachorowalności, strategia producentów i dystrybutorów czy dostępność droższych terapii dla pacjentów.
– Po roku obowiązywania „apteki dla aptekarza” wyraźnie widać, że zmiany w prawie prowadzą do równowagi rynkowej pomiędzy aptekami indywidualnymi, a sieciowymi – twierdzi NIA. – Ustawa w dużej mierze zatrzymała agresywną ekspansję sieci i w porównaniu do ubiegłego roku ich liczba zmniejszyła się z 422 do 420. Co ważne, część największych sieci, które mimo wielomiliardowych przychodów od lat nie płaciły w Polsce podatku dochodowego, otwarcie mówi o nowych kierunkach swojej ekspansji.
Z perspektywy farmaceutów znaczenia nabrała podwójna odpowiedzialność. Do 25. czerwca ub. r. o zezwolenie na prowadzenie apteki mógł starać się zarówno farmaceuta, jak i osoba fizyczna, która z farmacją nie ma nic wspólnego. Nowelizacja prawa farmaceutycznego to zmieniła, powierzając jedynie farmaceutom odpowiedzialność za prowadzenie nowych aptek w ramach wybranych spółek osobowych.
Dla farmaceuty jest to przede wszystkim podwójna odpowiedzialność: [b]zawodowa[/b] – dopuszczając się poważnych naruszeń prawa, grozi mu utrata prawa wykonywania zawodu, co de facto oznacza dla niego śmierć w zawodzie oraz [b]finansowa[/b] – nową aptekę może prowadzić w ramach wybranych spółek osobowych, odpowiada więc całym swoim majątkiem, a nie tylko do wysokości wkładu (jak ma to miejsce choćby w przypadku spółek z o.o., prowadzonych głównie przez apteki sieciowe).
Źródło: Farmacja.pl / NIA










