– Szczepienie zaleca się szczególnie pacjentom narażonym na zakażenie lub przeniesienie wirusa, np. podróżującym w obszary o dużej częstości występowania WZW A, narażonym zawodowo – zatrudnionym przy produkcji i dystrybucji żywności, usuwaniu odpadów komunalnych i płynnych nieczystości, dzieciom w wieku przedszkolnym, szkolnym oraz młodzieży, którzy nie chorowali na WZW typu A, osobom z chorobami przewlekłymi, z obniżoną odpornością, osobom, które często zmieniają partnerów seksualnych – wylicza Anna Obuchowska, zastępca dyrektora Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku.
Szczepienia przeciwko WZW typu A są zalecane, ale nie obowiązkowe, trzeba za nie zapłacić. To koszt około 90-130 zł. Szczepionki są dostępne na receptę. Czytelniczka Gazety Wyborczej, pani Joanna, chciała zaszczepić przeciwko żółtaczce swoje dziecko. Nie mogła kupić szczepionki.
– Sprawdziłam w kilku aptekach. Żaden z farmaceutów nie był też w stanie powiedzieć, kiedy szczepionka może się pojawić. Od jednego z nich usłyszałam tylko, że podczas nawałnicy w niektórych aptekach nie było prądu, w związku z tym padły lodówki i zapasy się zmarnowały. Ale przecież w Trójmieście nie powinno być tego problemu – mówi gdańszczanka.
Rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego Jan Bondar ma jednak pewną teorię.
– Przypuszczam, że przez wiele lat mało kto się szczepił. W ostatnim czasie to się zmieniło, bo zachorowań na WZW typu A jest więcej, i okazało się, że szczepionek na rynku jest po prostu za mało – mówi Bondar.
Więcej na ten temat na stronach [b][url=http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,22494891,coraz-wiecej-chorych-na-zoltaczke-a-szczepionek-nie-ma.html]Gazety Wyborczej[/url][/b].
Źródło: trojmiasto.wyborcza.pl










