– Zdecydowaliśmy, że apteki nie będą już musiały pełnić nocnych dyżurów. Była to trudna decyzja, ale wszystko wskazywało na to, że powinna zostać podjęta – mówi dla Dziennika Zachodniego Janusz Król, starosta powiatu cieszyńskiego. – Otrzymaliśmy informacje od miejscowych koordynatorów aptek, że sprzedaż w nocy jest bardzo mała, a 90 procent transakcji odbywa się przed godziną 23.
– Skandal! Kilka razy korzystałem z nocnych dyżurów aptek, a teraz będę musiał jeździć 15 kilometrów, by kupić leki w środku nocy – mówi Mariusz Zawada z Ustronia.
Jak tłumaczy starosta, dyżury we wspomnianych miejscowościach były zawsze problematyczne, bo część aptek w ogóle nie stosowała się do ustalonego przez starostwo harmonogramu. Przyczyną była ich nieopłacalność.
– Jeśli ktoś ma aptekę przy domu i może sobie pozwolić na to, żeby pełnić w niej dyżur osobiście, to sprawa nie wygląda tak źle. Ale minimalne utargi przy konieczności opłacenia pracownika były bardzo uciążliwe – komentuje w Dzienniku Zachodnim jeden z ustrońskich farmaceutów.
Więcej na ten temat w [b][url=http://www.dziennikzachodni.pl/wiadomosci/cieszyn/a/w-beskidzkich-miastach-nie-kupimy-lekow-noca,11899741/]Dzienniku Zachodnim[/url][/b].
Źródło: Dziennik Zachodni










