– Nie powiedziałbym, że nowych otwarć dokonano rzutem na taśmę. Znalezienie lokalizacji, zrobienie projektu, uzgodnienia, przystosowanie obiektu i remont to czynności, które muszą trwać – mówi dla częstochowskiego oddziału Wyborcza.pl prezes Rady Częstochowskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej i farmaceuta Przemysław Orlikowski. – Każda firma ma swoje plany rozwojowe, dlatego decyzje o otwieraniu nowych lokali są dobrze przemyślane i powstają dużo wcześniej.
Orlikowski akceptuje wprowadzenie zmian: – W nowych przepisach nie chodzi o liczenie aptek i ograniczanie działalności gospodarczej, ale o uregulowanie rynku. Uzyskanie nowego zezwolenia w tej samej lokalizacji będzie prawie niemożliwe, więc każdy będzie prowadził aptekę z należytą starannością, by jej nie utracić. Chcemy, by pacjent wychodził z apteki z potrzebnymi mu lekarstwami, z wytłumaczonym sposobem dawkowania, przedstawionymi działaniami niepożądanymi i interakcjami, instrukcją użytkowania np. glukometru, a nie z całą siatką tanich leków i suplementów z reklam telewizyjnych. To oczywiste, że mamy wiele obaw i wątpliwości. Ale prawa nabyte pozostają w mocy, czyli w dniu wejścia w życie ustawy nie zmieni się sytuacja żadnej naszej apteki. Dla pacjentów więc zmiany będą niewidoczne.
Obecnie najmniej mieszkańców na jedną aptekę przypada w Poznaniu – 1750.
Więcej na ten temat na [b][url=http://czestochowa.wyborcza.pl/czestochowa/7,48725,21785730,w-czestochowie-za-duzo-aptek-pis-ustalil-limit-ich-liczby.html]Wyborcza.pl[/url][/b].
Źródło: czestochowa.wyborcza.pl










