– W Polsce kwitnie „turystyka apteczna” – mówi Ewa Borek, prezes Fundacji MY Pacjenci dla Dziennika Polskiego. – Chorzy są zmuszeni do krążenia między aptekami w poszukiwaniu potrzebnych leków, szczególnie tych trudno dostępnych, wywożonych za granicę.
Brakuje lekarstw onkologicznych dla kobiet z nowotworem jajnika i osób cierpiących na raka płuc, nerki oraz przewodu pokarmowego. Chorzy mają problemy ze znalezieniem w aptekach specyfików używanych w terapii Parkinsona, przewlekłej obturacyjnej choroby płuc, schizofrenii, zakrzepicy czy cukrzycy.
Zdaniem ekspertów przyczyn niedoboru leków na półkach jest wiele. Silna konkurencja na rynku aptek powoduje, że ich właścicielom nie opłaca się szczelnie wypełniać magazynów i pojedyncze opakowania preparatów zamawiają dopiero wtedy, gdy przy okienku zjawi się zainteresowany nimi chory. W efekcie pacjent zmuszony jest odwiedzić farmaceutę co najmniej dwukrotnie i nie ma zapewnionej ciągłości leczenia.
– Leki są też wywożone za granicę, a państwo nad tym nie panuje. Producentom bardziej opłaca się sprzedawać wyroby gdzie indziej, stosują więc restrykcyjne ograniczenia w dostawach na rynek krajowy – tłumaczy dr Leszek Borkowski, specjalista farmakologii klinicznej i ekspert w dziedzinie rynku farmaceutycznego.
Chorzy, pozbawieni dostępu do potrzebnych leków, zmuszeni są na własną rękę szukać apteki, która ma je w asortymencie. – Tymczasem taką informację pacjent powinien otrzymać od farmaceuty. Pomocne byłoby również stworzenie portalu internetowego ze wskazówkami, gdzie szukać danego produktu. Od pięciu lat postulujemy wprowadzenie monitoringu dostępu do leków w aptekach, niestety bezskutecznie – mówi prezes Borek.
Więcej na ten temat w [b][url=http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/a/od-apteki-do-apteki-w-poszukiwaniu-leku,11904022/]Dzienniku Polskim[/url][/b]
Źródło: Dziennik Polski










