Do pierwszego zdarzenia doszło w sierpniu. Jak relacjonuje sierż. sztab. Marta Mróz z komendy miejskiej w Poznaniu, mężczyzna przebrany za pracownika budowlanego wszedł do placówki bankowej w rejonie Starego Miasta i grożąc bronią zażądał od pracującej tam kobiety wydania pieniędzy. Uciekł, kiedy dostał łup.
Do kolejnego zdarzenia doszło w październiku na Grunwaldzie. Mężczyzna zastraszył wówczas trzy pracownice placówki finansowej, zamknął je w jednym z pomieszczeń i ukradł ok. 10 tysięcy złotych.
W listopadzie postanowił zaatakować po raz kolejny. Tym razem za cel obrał aptekę na Starym Mieście. Farmaceutka nie dała się zastraszyć i kategorycznie odmówiła wydania pieniędzy. Niedoszły złodziej zrezygnował z rabunku. (czytaj również: Zatrzymano złodzieja, który dwa razy okradł tę samą aptekę).
W końcu funkcjonariuszom udało się zidentyfikować sprawcę. Został zatrzymany na Łazarzu. 65-latek usłyszał trzy zarzuty za dokonanie i usiłowanie rozbojów, a najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie. Grozi mu 12 lat więzienia.
Plaga napadów na apteki?
To nie pierwsza tego typu historia, kiedy pracownicy aptek znajdują się w niebezpieczeństwie. Zaledwie dwa miesiące temu przytaczaliśmy mrożącą krew w żyłach historię o tym, jak młody człowiek zaatakował farmaceutkę podczas nocnego dyżuru. Aby uzyskać pieniądze lub lek zwierający narkotyki, groził kobiecie długim nożem (czytaj więcej: Z nożem kuchennym napadł na aptekę).
Pod koniec sierpnia Gazeta Wrocławska opisała serię napadów na apteki, które działy się w maju ubiegłego roku. 50-letni mężczyzna terroryzował apteki za pomocą chińskiej podróbki karabinu kałasznikowa. Tym sposobem udało mu się wyłudzić pewną kwotę pieniędzy (czytaj więcej: Napadał na apteki z kałasznikowem na kulki).
Źródło: IK/epoznan.pl










