Artykuł pod tytułem [b][url=https://dorzeczy.pl/kraj/26515/Ucinanie-nogi-z-odciskami.html]„Ucinanie nogi z odciskami”[/url][/b] ukazał się w tygodniku DoRzeczy oraz na jego stronie internetowej. Autor w mocnych słowach krytykuje tam poprawkę do poselskiego projektu nowelizacji Prawa farmaceutycznego, która możliwość uzyskania zezwolenia na prowadzenie apteki przyznaje tylko farmaceutom lub ich spółkom.
– W ciągu kilku lat będziemy mieli klany aptekarskie, które stopniowo przejmą rynek, dzieląc go między siebie zwłaszcza w mniejszych miejscowościach i windując ceny na zasadzie lokalnej zmowy – pisze Warzecha. – Wobec przepisów ograniczających terytorialnie powstawanie nowych aptek, wejście do zamkniętej kasty stanie się praktycznie niemożliwe – dokładnie tak jak to miało miejsce w przypadku zawodów prawniczych przed ich otwarciem. Apteki będą przekazywane w rodzinach. Osoba spoza klanu aptekarskiego (będąca oczywiście farmaceutą) nie będzie miała szans na otwarcie swojej apteki. Na koniec odbije się to na klientach aptek.
W swoim tekście dziennikarz przywołuje swoje spotkanie z przedstawicielami aptekarzy:
– Niedawno spotkałem się z przedstawicielami Wielkopolskiej Izby Farmaceutycznej, chcąc dobrze poznać stanowisko drugiej strony w sporze – pisze Warzecha. – Na wstępie zostałem uraczony standardową opowieścią o tym, że dla farmaceuty ważny jest pacjent, nad którym tenże z troską się pochyla – nie to co w sieciówkach. Ale na te banialuki jestem niewrażliwy.
– Usłyszałem też jednak o autentycznych problemach. Tyle że w żadnym momencie rozmowy przedstawiciele WIF nie byli w stanie wykazać, że problemy te można rozwiązać jedynie za pomocą skrajnych restrykcji, do których chcieli mnie przekonać – opisuje dziennikarz.
Uwagę na ewidentny błąd zwrócił dziennikarzowi, za pośrednictwem Facebooka, mgr farm. Łukasz Waligórski – redaktor naczelny MGR.FARM i członek Naczelnej Rady Aptekarskiej:
– Panie redaktorze. Z kim Pan się spotkał? Przedstawicielami Wielkopolskiej Izby Farmaceutycznej? Coś takiego NIE ISTNIEJE. Jest najwyżej Wielkopolska Okręgowa Izba Aptekarska. Natomiast skrót WIF może najwyżej oznaczać Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego – urzędnika administracji publicznej. Nie wiem jak to odebrać. Spotkał się Pan kimkolwiek? A może wymyśla Pan spotkania? W każdym razie bije z tego tekstu miernota merytoryczna, która stawia pod znakiem zapytania sens całego tekstu.
Odpowiedź Łukasza Warzechy pojawiła się po kilku minutach:
– Najlepiej proszę to odebrać w ten sposób, że naprawdę nie muszę pamiętać, jak się nazywają organy aptekarskiego samorządu. I moja pomyłka w tym względzie w niczym nie zmienia treści rozmowy, którą odbyłem oraz mojej oceny tejże. Może Pan to sobie potwierdzić we wspomnianej izbie czy jak się to nazywa.
Członek NRA nie ustępował i dalej drążył temat
– Pomylił Pan nazwę. Może coś jeszcze Pan pomylił? Tu nie chodzi o szacunek do ludzi, z którymi się Pan spotkał tylko szacunek do czytelnika, który obdarza Pana zaufaniem i wierzy w Pana przygotowanie do tematu oraz rzetelność dziennikarską.
Na co Łukasz Warzecha odpowiedział w sposób zaskakujący
– Absurdalne czepialstwo. Panie, nie chcesz Pan, to nie czytaj, ale [b]przestań Pan mędzić[/b].
Dyskusję zakończył Łukasz Waligórski:
– Przeczytanego nie odczytam. Popraw Pan i tyle. Może obejdzie się bez wniosku o sprostowanie.
Ostatecznie treść artykułu do tej pory nie została przez dziennikarza poprawiona. Łukasz Warzecha kontynuował ataki personalne na kolejne osoby, które zwracały mu uwagę na błąd w artykule, oskarżając je o lobbing.
Źródło: DoRzeczy / Facebook










