– Dziś wiemy, że zmiana prawa nic nie dała, bo – przed czym ostrzegali zabiegający o legalizację – przepisy układają się w tor przeszkód, który na wszystkich etapach zniechęca do leczenia konopiami – czytamy w Gazecie Wyborczej.
Zgodnie z ustawą leki z konopi mają przygotowywać farmaceuci według recepty wydanej przez lekarza. W aptekach marihuany jednak nie ma, bo chociaż polskie firmy były przygotowane na takie uprawy, to autorzy ustawy zgodzili się tylko na sprowadzanie konopi z zagranicy. A do tej pory importerom nie spieszyło się do podbijania polskiego rynku. Za dużo formalności i to bez gwarancji, że biznes im się opłaci.
– Dopiero w czerwcu znalazła się pierwsza firma gotowa sprowadzać do Polski susz z Kanady. Jej wniosek rozpatruje Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych – czytamy w Gazecie Wyborczej. – Ale nawet jeśli w końcu kanadyjska marihuana pojawi się w Polsce, pozostaną inne problemy.
Wciąż niewielu lekarzy zna się na jej stosowaniu, brakuje też wytycznych dla farmaceutów, jak sporządzać leki, co powinno zostać opisane w oficjalnej Farmakopei Polskiej. Wiele wskazuje też na to, że leki te nie będą refundowane.
– Ministerstwo ma opinię Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, według której terapia marihuaną jest mało efektywna. Taka opinia to podkładka do tego, by w świetle prawa odmawiać refundowania leków z konopi sprowadzanych z zagranicy – pisze Gazeta Wyborcza.
Źródło: [url=http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/7,137474,23812211,chorzy-wciaz-czekaja-na-medyczna-marihuane-leki-z-konopi-legalne.html]Gazeta Wyborcza[/url]










