Według urzędników GIF Sanofi-Aventis ogranicza pacjentom dostęp do swoich produktów. Z drugiej strony, jak argumentują zwolennicy postawy firmy, gdyby na rynku pojawiła się duża liczba jej leków, trafiłyby one do nielegalnego obrotu. Koncern byłby stratny. A państwo polskie byłoby świadkiem łamania prawa.
Wiceminister Igor Radziewicz-Winnicki stanął po stronie francuskiego koncernu, któremu GIF zabronił prowadzenia hurtowni, bo – jak przekonuje – musiał działać w interesie pacjentów. W konflikt zaangażowała się również ambasada Francji. Spór pokazał bezsilność polskich instytucji w sytuacji monopolu jednej firmy na część preparatów.
Decyzje GIF są niezależne. Tak samo jest w sprawie Sanofi. Ministerstwo ma jednak obowiązek dbać o losy i zdrowie pacjentów. Dlatego kiedy firma farmaceutyczna zwróciła się do Ministerstwa Zdrowia z informacją, że zamknięcie prowadzonej przez nią hurtowni uniemożliwi dostarczenie przeszło 300 leków do szpitali i aptek, musieliśmy zareagować – twierdzi wiceminister. Zorganizowałem spotkanie w Ministerstwie Zdrowia z przedstawicielem koncernu farmaceutycznego oraz przedstawicielem GIF. Rozmowy dotyczyły szukania alternatywnych form dystrybucji, omówienia terminów. Efekt był pozytywny. Po spotkaniu Sanofi zobowiązało się do znalezienia innych modeli dystrybucji – dodaje.
Marek Tomków, członek Naczelnej Rady Aptekarskiej i były wojewódzki inspektor farmaceutyczny, podkreśla, że zadaniem GIF jest przeciwdziałanie nieprawidłowościom na rynku, a nie analiza, jakie skutki dla polityki lekowej państwa będą miały decyzje negatywne dla biznesu. I nie może mieć znaczenia to, czy cofnięcie zezwolenia na obrót hurtowy dotyczy dużego podmiotu, czy małego. – Każdego trzeba traktować tak samo, zgodnie z przepisami. I nikt nie powinien tego kwestionować. Wszyscy, którzy łamiąc prawo, zasłaniają się żywą tarczą pacjentów, postępują skandalicznie – podsumowuje Tomków.
Źródło: gazetaprawna.pl










