Jak ustalił WIF w Poznaniu, apteka kupiła i nie wprowadziła na stan leki w sumie za ponad 200 000 zł. Trafiały do niej również leki z innych aptek i punktów aptecznych należących do sieci, w ramach przesunięć międzymagazynowych. Proceder ten dotyczył ponad 1000 opakowań Xarelto, ale również takich leków jak Gripex, Gripex Max, Urofuraginum, Diosminex, Diosminex Max czy pasków Optium Xido. Jednocześnie wszystkie zostały sprzedane na podstawie zapotrzebowań do przychodni lekarskiej.
Właściciel apteki stwierdził, że ustalenia WIF nie odpowiadają stanowi faktycznemu. Jego zdaniem apteka prowadziła sprzedaż w dwóch systemach komputerowych, a wszystkie leki zostały przyjęte na stan apteki przez magistra farmacji, czego potwierdzeniem miały być podpisy na fakturach zakupu. Jeden system miał być zainstalowany na komputerach w ekspedycji i służył w codziennej pracy apteki. Drugi zainstalowany był na komputerze, który znajdował się w biurze apteki i wykorzystywany był do ewidencjonowania sprzedaży do przychodni lekarskiej.
Co ciekawe podczas przesłuchania kierownika apteki, okazało się, że nic nie wiedział on o funkcjonowaniu w aptece drugiego systemu, a o tym co działo się w aptece dowiedział się dopiero w trakcie kontroli WIF. W czasie kiedy farmaceuta pełnił w aptece funkcję kierownika, pracował w niej jeszcze tylko jeden magister farmacji. Co ciekawe kierownik przyznał w trakcie przesłuchania, że nie bywał codziennie w aptece.
WIF w toku postępowania stwierdził, że apteka nie prowadziła pełnej dokumentacji zakupu i sprzedaży produktów leczniczych w systemie komputerowym. Właściciel apteki tłumaczył, że dopiero niedawno przejął spółkę, do której należała apteka i nie posiada wiedzy co do podejmowanych przez nią wcześniej działań. WIF uznał jednak, że fakt zmian osobowych, jakie nastąpiły w organach spółki, nie ma znaczenia dla postępowania, ponieważ jest ono prowadzone wobec spółki, a nie określonej osoby fizycznej.
– Ponadto trudno przyjąć za wiarygodne brak wiedzy władz Spółki, dotyczącej działalności przedmiotowej apteki w zakresie dokonywania obrotu produktami leczniczymi czy też „przejęcie spółki” bez wcześniejszego sprawdzenia czy zezwolenia są wykorzystywane zgodnie z prawem – czytamy w treści decyzji WIF.
Inspektor dał wiarę zeznaniom kierownika apteki, który potwierdził, że w aptece działał tylko jeden system komputerowy. Natomiast zeznania właściciela apteki uznał za próbę uniknięcia odpowiedzialności za podejmowane niezgodne z prawem działania. Przedsiębiorcy przekonywali, że wszystkie produkty lecznicze zostały przyjęte przez magistra farmacji na stan apteki, a cofnięcie zezwolenia na jej prowadzenie sprawi, że personel zostanie pozbawiony źródeł utrzymania. WIF zauważył jednak, że na fakturach, które rzekomo miały być podpisane przez farmaceutę znajdowały się tylko pieczątki apteki, daty i nieczytelne popisy. Na dokumentach zakupu brak było czytelnego podpisu lub pieczątki i podpisu osoby uprawnionej do odbioru. Poza tym ustalono, że obaj zatrudnieni w aptece farmaceuci pracowali też w innych aptekach…
Wszystkie te okoliczności sprawiły, iż zdaniem Wielkopolskiego Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego, przedsiębiorca nie dawał już rękojmi należytego prowadzenia apteki. W rezultacie wydał decyzję cofającą zezwolenie na jej prowadzenie.
Decyzja uzyskana przez redakcję MGR.FARM w ramach dostępu do informacji publicznej dostępna do pobrania z[b][url=https://mgr.farm/sites/default/files/SKAN_SEKRETARIAT0013.pdf] tego adresu[/url][/b].
Źródło: WIF w Poznaniu










