REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 26 kwietnia 2017, 06:55

Właściciel farmaceuta ryzykuje własnym nazwiskiem, reputacją i biznesem

Farmaceutka Danuta Kowal – kierownik i właściciel warszawskiej Apteki przy Domaniewskiej – w wywiadzie dla Gazety Wyborczej wyjaśnia, na czym polega różnica między właścicielem apteki posiadającym wykształcenie farmaceutyczne, a zwykłym przedsiębiorcą. Czym różni się podejście właściciela sieci, od właściciela indywidualnej apteki?

Danuta Kowal: Staram się mieć specjalistyczny asortyment. Ktoś robi zakupy w delikatesach, ktoś na bazarze. Nie wszyscy chcą niskich cen.

– Gdy jestem właścicielem jednej apteki, to tak będę prowadziła biznes, by nie tracić klientów, inaczej stracę źródło utrzymania – przekonuje Danuta Kowal. – Owszem, kierownikiem apteki sieciowej musi być farmaceuta, ale moim zdaniem nie wykazuje on takiego zaangażowania. Nawet gdy złamie przepisy i aptece zostanie odebrana koncesja, to dla niego świat się nie kończy, może być zatrudniony w aptece obok.

REKLAMA

Jej zdaniem farmaceuta to rodzaj wolnego zawodu, ale gdy w aptece sieciowej pacjent zapyta o dobry środek na katar, to otrzyma to, co akurat jest w promocji.

– Ja muszę decydować, nie mogę polecić byle czego, bo stracę klienta. Lek musi być nie tylko tani, ale i skuteczny. Gdy pacjent do mnie nie wróci, to mojej firmy nie ma. Duże sieci mają większy margines błędu. Przykład to suplementy diety – w aptekach sieciowych jest ich mnóstwo, są tanie, a często ich jakość jest wątpliwa – mówi Kowal i dodaje, że właściciel farmaceuta prowadząc aptekę niezgodnie z prawem czy etyką ryzykuje własnym nazwiskiem, reputacją i biznesem.

Zdaniem Danuty Kowal nietrafione są też argumenty o wzroście cen leków, po wejściu nowych przepisów w życie. Przypomina ona, że apteki nadal będą mogły korzystać z grup zakupowych, które kupują duże ilości leków z rabatem.

– Obecnie hurtownie zarabiają na małych aptekach. Dają im np. 5 proc. rabatu, średniej sieci aptecznej 10 proc. a olbrzymiej 50 proc. To oznacza, że rabaty udzielane dużym odbijają sobie na tych małych. Może nowa ustawa ucywilizuje rynek, tak by te rabaty były rozłożone mniej więcej równo na wszystkich – mówi Kowal i przyznaje, że z grup zakupowych korzysta raczej sporadycznie. – Nie buduję swojej pozycji na niskich cenach, bo i tak będę skazana na porażkę w konkurencji z aptekami sieciowymi. Staram się mieć specjalistyczny asortyment. Ktoś robi zakupy w delikatesach, ktoś na bazarze. Nie wszyscy chcą niskich cen.

REKLAMA
REKLAMA

Jak przyznaje farmaceutka, nowa ustawa uniemożliwi w przyszłości przejęcie jej apteki przez jej córkę, która wybrała ekonomię, a nie farmację.

– Szanuję to. Dzięki temu większe będzie bezpieczeństwo ekonomiczne funkcjonowania farmaceutów, którzy zostają na rynku – mówi Kowal w rozmowie z Gazetą Wyborczą. – To otworzy też drogę do posiadania aptek przez młodych farmaceutów, którzy będą mogli po studiach przejmować apteki od tych, którzy nie mają spadkobierców.

Cała rozmowa dostępna na stronach [b][url=http://wyborcza.pl/7,155287,21691038,ustawa-apteka-dla-aptekarza-wlasciciel-farmaceuta-ryzykuje.html]Gazety Wyborczej[/url][/b].

Źródło: wyborcza.pl

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA