Do oszustw miał dość przy okazji wprowadzania w kilku aptekach automatycznego systemu przyjmowania, magazynowania i wydawania leków. System działa tak, że farmaceuta wpisuje do komputera nazwę medykamentu, a urządzenie odnajduje towar w magazynie i specjalnym podajnikiem przekazuje na ladę. Część pieniędzy na tę inwestycję pochodziła od marszałka.
Proceder miał polegać na podrabianiu kosztorysów za prace instalacyjne i budowlane w kilku aptekach. Na dokumenty były nanoszone kopie pieczątek firm budowlanych.
– W harmonogramie projektu została ujęta pozycja zatytułowana „szkolenia pracowników”, która od początku była pozycją fikcyjną – można przeczytać w protokołach z procesu. Pieniądze miały być też wyłudzane z PFRON-u. W tym celu dla części z pracowników załatwiane było orzeczenie o niepełnosprawności.
Proces o wyłudzenie trwa od października zeszłego roku. W tym tygodniu zaplanowane były dwie kolejne rozprawy. Odbyła się jedna. W sprawie jest już 20 tomów akt i prawie 4 tys. stron różnego rodzaju dokumentów.
Waldemar S. nie przyznaje się do winy. Po mieście krążą plotki, że uciekł za granicę, ale to nieprawda: przedsiębiorca przychodzi do sądu na rozprawy. Do czasu sądowego rozstrzygnięcia sprawy nie chce jej komentować. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia.
Więcej na ten temat pisze [b][url=http://plus.gazetalubuska.pl/wiadomosci/a/krol-aptek-odpowiada-za-oszustwa,12117306]Gazeta Lubuska[/url][/b].
Źródło: Gazeta Lubuska










