We Włoszech istnieje silnie rozwinięty ruch antyszczepionkowy, a ostatnie doniesienia o grupach pracowników szpitali, którzy odmówili przyjęcia szczepienia, wywołały głosy oburzenia w kraju, w którym z powodu koronawirusa zmarło już 109 tys. osób.
Mimo to, krytycy rządu kwestionują legalność podjętej decyzji, która zmusza tylko niektóre kategorie pracowników do poddania się szczepieniu.
Według dekretu zatwierdzonego przez gabinet premiera Mario Draghi, pracownicy służby zdrowia, w tym także farmaceuci, „mają obowiązek poddać się szczepieniu”. Ci, którzy na szczepienie się nie zgodzą, mogą zostać zawieszeni bez pensji na okres do końca roku.
– Celem tego środka jest jak największa ochrona zarówno personelu medycznego, jak i paramedycznego, a także pacjentów, którzy znajdą się w ich środowisku, i którzy mogą być narażeni na szczególne ryzyko infekcji – mówił rząd w swoim oświadczeniu.
Dekret wprowadza również prawną ochronę dla tych, którzy podają szczepienie – środka tego domagali się lekarze i pielęgniarki po tym, jak medycy zostali objęci dochodzeniem w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci w przypadku mężczyzny na Sycylii, który zmarł po podaniu szczepienia.
Włochy, których kampania szczepień uległa zahamowaniu ze względu na opóźnienia w dostawach, które dotknęły także inne kraje Unii Europejskiej, zobowiązały się do podawania w kwietniu 500 tys. dawek szczepień dziennie (zobacz też: Włochy: w regionie Lacjum i w Rzymie będą możliwe szczepienia w aptekach).
Według danych z końca marca, podano tu 10 mln dawek szczepionek począwszy od zainicjowania kampanii szczepień w ostatnich dniach grudnia. Ok. 3,1 mln osób w liczącym 60 mln społeczeństwie włoskim, miało natomiast otrzymać już dwie dawki szczepionki.
We Włoszech odnotowano w marcu wzrost zachorowań i rząd podjął decyzję o wprowadzeniu restrykcji gospodarczych oraz tych związanych z przemieszczaniem się.
W 20 regionach w kraju obowiązuje system bazujący na czterech kolorach (biały, żółty, pomarańczowy oraz czerwony), które przypisuje się regionowi w zależności od liczby lokalnych zachorowań.
AM/reuters.com










