Obie sprawy dotyczyły zezwoleń aptek, które zostały przejęte przez spółki w sposób kapitałowy – a więc spółki zamiast kupić aptekę i ubiegać się o nowe zezwolenie na ich prowadzenie, przejęły udziały spółek, które były właścicielami aptek (tym sposobem przejęły też zezwolenia). Model ten stał się głównym sposobem ekspansji sieci aptek, które przekraczają w Polsce przepis o jednym procencie – zakazującym posiadania w Województwie więcej niż 1% aptek.
Wspomniane spółki wystąpiły w związku jednak do inspekcji farmaceutycznej o zmianę zezwolenia na prowadzenie aptek przejętych – zmiana miała dotyczyć nazwy apteki, tak aby stała się ona kolejną placówką znanej sieci. WIF odmówił jednak zmiany, wskazując na przekroczenie reguły 1%. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który przyznał rację Inspekcji.
Co ciekawe przedstawiciele sieci aptecznej, uznały ten wyrok za zwycięstwo. Jak pisze w Gazecie Prawnej Patryk Słowik, zdaniem pełnomocnika spółek sąd oddalił skargi tylko dlatego, że uznał, iż nie musiały one składać do inspekcji wniosku o zmianę zezwolenia. Innymi słowy, wystarczy jeśli przedsiębiorca poinformuje inspektorów o tym, że zmienił się właściciel. Między złożeniem wniosku a przekazaniem informacji jest zaś ogromna różnica. Po pierwsze, losy w tym pierwszym przypadku zależą od woli urzędników. Może się zdarzyć – tak jak było w przedmiotowych sprawach – że zgoda nie zostanie wyrażona. Po drugie, sieci za składane wnioski płaciły setki tysięcy złotych.
– Pierwszy raz w życiu spotykam się z taktyką osiągania sukcesu przez przegrywanie w sądzie. Jeżeli dwukrotną przegraną w ciągu jednego dnia postrzega się w ten sposób, to pozostaje mi życzyć dalszych sukcesów – komentuje tę sprawę w DGP Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.
Obecnie obie strony sporu czekają na uzasadnienie wyroku, którego sporządzenie może potrwać nawet kilka miesięcy. Jego treść może okazać się kluczowa dla dalszej ekspancji sieci aptecznych w Polsce.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna










