W piątek 15 lipca, na pogotowie zadzwonił mężczyzna z informacją, że w Szpitalu Wojewódzkim w Bielski-Białej jest podłożona bomba, która zaraz wybuchnie. Na miejsce zostały wezwane służby ratunkowe. Alarm okazał się fałszywy. Policjanci z Komendy Wojewódzkiej ujęli sprawcę zdarzenia w ciągu kilku następnych godzin.
Po ogłoszeniu alarmu, na miejsce natychmiast skierowano patrole policyjne, pirotechników, a także przewodników wraz z psami szkolonymi do wykrywania materiałów wybuchowych. Odwiedzających poproszono o opuszczenie oddziałów i sali chorych. Policjanci zabezpieczyli budynek i pobliskie ulice.
Po kilkugodzinnym sprawdzeniu obiektu przez policyjnych pirotechników okazało się, że był to fałszywy alarm. Na miejscu nie znaleziono żadnych materiałów wybuchowych. W tym samym czasie policjanci zajęli się poszukiwaniem sprawcy alarmu. Bardzo szybko ustalili, że związek z tym zdarzeniem może mieć 45-letni pacjent tego szpitala. Mężczyzna przyznał się do wywołania fałszywego alarmu. Ponieważ hospitalizowany jest od dłuższego czasu, sądził że dzięki zamieszaniu, które wywołał oraz ewentualnej ewakuacji, będzie mógł wrócić do domu. Za przestępstwo to grozi mu do 8 lat więzienia.
Źródło: bielsko.slaska.policja.gov.pl










