REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 20 lipca 2016, 07:14

Wszczął alarm bombowy, bo chciał wyjść szybciej ze szpitala

Policjanci złapali mężczyznę, który w piątek 15 lipca zadzwonił na pogotowie ratunkowe i poinformował dyspozytorkę o podłożonej bombie w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej. Sprawcą okazał się 45-letni pacjent szpitala, który był przekonany, że dzięki ewakuacji, opuści wcześniej placówkę.

W piątek 15 lipca, na pogotowie zadzwonił mężczyzna z informacją, że w Szpitalu Wojewódzkim w Bielski-Białej jest podłożona bomba, która zaraz wybuchnie. Na miejsce zostały wezwane służby ratunkowe. Alarm okazał się fałszywy. Policjanci z Komendy Wojewódzkiej ujęli sprawcę zdarzenia w ciągu kilku następnych godzin.

REKLAMA

Po ogłoszeniu alarmu, na miejsce natychmiast skierowano patrole policyjne, pirotechników, a także przewodników wraz z psami szkolonymi do wykrywania materiałów wybuchowych. Odwiedzających poproszono o opuszczenie oddziałów i sali chorych. Policjanci zabezpieczyli budynek i pobliskie ulice.

Po kilkugodzinnym sprawdzeniu obiektu przez policyjnych pirotechników okazało się, że był to fałszywy alarm. Na miejscu nie znaleziono żadnych materiałów wybuchowych. W tym samym czasie policjanci zajęli się poszukiwaniem sprawcy alarmu. Bardzo szybko ustalili, że związek z tym zdarzeniem może mieć 45-letni pacjent tego szpitala. Mężczyzna przyznał się do wywołania fałszywego alarmu. Ponieważ hospitalizowany jest od dłuższego czasu, sądził że dzięki zamieszaniu, które wywołał oraz ewentualnej ewakuacji, będzie mógł wrócić do domu. Za przestępstwo to grozi mu do 8 lat więzienia.

Źródło: bielsko.slaska.policja.gov.pl

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA