REKLAMA
pt. 29 grudnia 2017, 10:56

Wypisywanie i realizacja recept to koszmar

Im więcej danych trzeba wpisywać na receptach i numerów w sprawozdaniach do NFZ, tym więcej błędów, które trudno odróżnić od celowych nadużyć. W rezultacie udaje się ich uniknąć tylko nielicznym…

Podobno niektórzy aptekarze radzą pacjentom, co powinni zrobić, żeby dostać lek za darmo. (fot Shutterstock)

Na 202 skontrolowane apteki tylko w pięciu nie wykryto absolutnie żadnych uchybień przy realizacji i rozliczaniu recept. W pozostałych były większe lub mniejsze nieprawidłowości. Polegały między innymi na tym, że farmaceuci wydawali zapisane przez lekarza leki nawet wtedy, gdy recepta była błędnie wypisana. Czasami nie sprawdzali też, czy pacjenci z dodatkowymi uprawnieniami (np. inwalidzi wojenni) rzeczywiście je mają i nie podawali numeru takiego dokumentu na odwrocie recepty.

W dokumentacji brakowało też innych wymaganych danych, takich jak PESEL chorego, REGON poradni albo szpitala, w którym się leczy, kod EAN (inny na każdym opakowaniu leku), numer prawa wykonywania zawodu lekarza, kod oddziału NFZ itd.

Nie lepiej wypadli lekarze. Na 145 skontrolowanych przychodni uchybień nie stwierdzono zaledwie w 34. W pozostałych lekarze mylili się, najczęściej przy oznaczaniu poziomu refundacji.

Zdarzają się też oszustwa. – Znajoma lekarka opowiadała mi, że niektórzy aptekarze radzą pacjentom, co powinni zrobić, żeby dostać lek za darmo – pisze dziennikarka Gazety Wyborczej. – Wystarczy poprosić lekarza, żeby wpisał do kartoteki, że ktoś choruje na astmę albo inną chorobę przewlekłą – podpowiadają.

To dla lekarza pułapka. Trzeba być uczciwym, ale jak tu nie pójść na rękę pacjentowi, o którym się wie, że jest biedny?

Więcej na ten temat na stronach Wyborczej.pl.

Źródło: wyborcza.pl