Piotr Merks za granicą spędził kilkanaście lat, mieszkając m.in. w Finlandii, Australii, Wielkiej Brytanii, a na koniec w Kanadzie. W 2011 roku otworzył własną firmę zajmującą się prowadzeniem przeglądów lekowych, obsługującą brytyjskie apteki. Spotykał się z pacjentami, konsultował ich problemy, udzielał informacji na temat medykamentów, pytał, w jakich godzinach je przyjmują.
– I tak w 2004 roku wpadłem na pomysł lekolepek. Mój projekt trafił najpierw do szuflady, bo nie miałem pieniędzy na jego realizację, ale wróciłem do niego w 2011 roku, gdy otworzyłem przewód doktorski – mówi w wywiadzie dla Gazety Pomorskiej.
Pierwsze dofinansowanie otrzymał z projektu „Innowacyjne Mazowsze”. Wtedy wprowadził lekolepki do dwóch aptek w Radzyminie. Od 2013 roku starał się o różne dofinansowania z Unii Europejskiej. W końcu w 2015 roku udało mu się zdobyć milion złotych dofinansowania.
– To zarazem dużo i mało, wziąwszy pod uwagę, że same badania kosztują 500 tys. zł. Brało w nich udział 125 aptek. Wyniki są wspaniałe! Pacjenci kochają lekolepki, chcą je mieć na swoich lekach – mówi Merks.
Lekolepki mają trafić na rynek komercyjny we wrześniu tego roku.
Więcej na ten temat na stronach [b][url=http://www.pomorska.pl/strefa-biznesu/firma/pomysl-na-biznes/a/piotr-merks-zainwestowal-milion-zlotych-w-obrazki-na-lekach-lekolepki-sa-jak-volvo-rozmowa,12215917/]Gazety Pomorskiej[/url][/b].
Źródło: pomorska.pl










