– Kiedy przyszedłem do apteki, pytałem jej właścicielkę o możliwość zapisu do neurologa. Ku mojemu zaskoczeniu aptekarka zapytała, gdzie kupuję leki. Więc ja mówię, że różnie, że tam, gdzie jest najtaniej – opisuje mężczyzna na łamach Gazety Biłgoraj. – Zaskoczyła mnie odpowiedź aptekarki, która powiedziała, że tam, gdzie kupuję leki, to niech tam zapisuję się i chodzę do lekarzy.
Zdaniem mężczyzny aptekarka i lekarz są rodziną.
– Nie rozumiem takiego zachowania. Przecież zapisy do tego lekarza są na ubezpieczenie. A w naszym kraju jest demokracja. Możemy kupować leki, gdzie nam się podoba. Ręce opadają. Co mnie obchodzą jakieś koligacje rodzinne – oburza się czytelnik. – Zmuszanie do kupowania leków tylko w tej aptece? Mamy XXI wiek. Jest to nie do przyjęcia – irytuje się mężczyzna.
Zapytana o tę sytuację aptekarka zaprzeczyła, by do takiej sytuacji kiedykolwiek doszło. Jej zdaniem specjalisty już od dawna nie są prowadzone, ponieważ wyczerpał się limit miejsc do końca tego roku.
Źródło: [url=https://gazetabilgoraj.pl/artykul/monopol-na-leki-gwarancja/275792]gazetabilgoraj.pl[/url]










