Wiceminister zdrowia Marcin Czech, Główny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz, p.o. Głównego Inspektora Farmaceutycznego Zbigniew Niewójt oraz ekspert zdrowia publicznego dr Paweł Grzesiowski zapewniali podczas konferencji prasowej w resorcie zdrowia, że szczepionki podane dzieciom – mimo niewłaściwego przechowywania – są całkowicie bezpieczne (czytaj więcej: [b][url=https://mgr.farm/content/eksperci-twierdza-ze-niewlasciwie-przechowywane-szczepionki-sa-bezpieczne-prokuratura]Eksperci twierdzą, że niewłaściwie przechowywane szczepionki są bezpieczne. Prokuratura wszczyna śledztwo…[/url][/b]).
Zdaniem ekspertów możliwe jest wykorzystanie szczepionki, która była przechowywana w niewłaściwych warunkach. Najpierw jednak należy ją przeanalizować. Jeśli się bowiem okaże, że temperatura wpłynęła na jakość preparatu podawanego noworodkom, w praktyce efekt będzie taki, jakby dziecko nie zostało zaszczepione. Tymczasem część ze źle przechowywanych produktów to szczepionki m.in. przeciw pneumokokom, wściekliźnie i wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, czyli te najważniejsze.
– Przechowywanie poza zalecaną temperaturą może obniżyć efektywność każdej szczepionki lub nawet całkowicie jej pozbawić – potwierdza Marek Ćwiertnia z Instytutu Biotechnologii Surowic i Szczepionek BIOMED SA.
Dr Paweł Grzesiowski, sekretarz Pediatrycznego Zespołu Ekspertów do spraw Programu Szczepień Ochronnych uważa, że decyzja o podaniu przegrzanych produktów była nieprawidłowa. Ale jednocześnie nie oznacza to wcale, że podano ludziom szkodliwe dla zdrowia substancje.
– Ogólnie dostępny jest raport Światowej Organizacji Zdrowia (WHO – red.) z 2006 r., który wprost podaje, że składniki szczepionek użytych m.in. w województwie lubuskim nie są wrażliwe na temperaturę pokojową, nawet gdy przez tydzień znajdują się poza lodówką – wskazuje dr Paweł Grzesiowski.
– Przypominanie w tym momencie raportu WHO jest nie na miejscu. Jest oczywiste, że szczepionka ma być przechowywana zgodnie z tym, co ustalił producent. W innym przypadku jest jak zepsute jedzenie, które należy wyrzucić – ripostuje dr Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
W branży farmaceutycznej od dawna mówiło się o nieprawidłowościach związanych z przechowywaniem i utylizacją szczepionek. Samorząd aptekarski wielokrotnie wskazywał, że lekarze nie powinni odpowiadać za sprzedaż leków. Ustawodawca postanowił jednak inaczej. Wczoraj Naczelna Izba Aptekarska wydała oświadczenie, w którym podkreśliła, że wadliwe szczepionki nie pochodziły z aptek.
– Nie jestem w stanie pojąć, jak przychodnie mogły nie zastosować się do decyzji o utylizacji leków. Skąd się wzięła ich nagła troska o wątpliwej jakości lek? Przecież on może zaszkodzić! Taka postawa powinna być obca pracownikom sektora ochrony zdrowia – mówi z kolei Zofia Ulz, była Główna Inspektor Farmaceutyczna, komentując sytuacje z lubuskiego.
Źródło: [url=https://edgp.gazetaprawna.pl]Gazeta Prawna[/url]










