REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 19 listopada 2018, 08:48

Zmarł wskutek zatrucia promazyną, choć podejrzewano dopalacze…

Wojciech Babiuk, 24-letni więzień aresztu śledczego w Toruniu, zmarł w tajemniczych okolicznościach. Służba więzienna twierdziła, że mężczyzna zatruł się dopalaczami. Okazuje się jednak, że do jego śmierci doprowadziły leki. Z opinii ekspertów z dziedziny medycyny sądowej, Babiuk zmarł w wyniku przedawkowania promazyny, którą mu przepisywali lekarze w toruńskim areszcie…

W Polsce nie ma dopuszczonych do obrotu leków z folkodyną (fot. Shutterstock)

Śledztwo w sprawie śmierci Wojciecha Babiuka prowadzi Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz Południe. Niedawno dotarła do niej opinia ekspertów z dziedziny medycyny sądowej.

REKLAMA

– Wynika z niej, że Wojciech Babiuk zmarł wskutek zatrucia lekami, przepisanymi mu przez lekarzy w toruńskim areszcie – mówi prokurator rejonowy Włodzimierz Marszałkowski w rozmowie z Dziennikiem Toruńskim. – Oczywiście, rodzą się tutaj od razu pytania. Jakie dawki leku miał przepisane? Kto mu wydawał lekarstwa? W jakich ilościach? Czy Służba Więzienna kontrolowała przyjmowanie przez niego tego leku? Odpowiedzi na te pytanie będziemy szukali w śledztwie.

Promazyna to łagodny neuroleptyk z grupy alifatycznych pochodnych fenotiazyny, wykazujący silne działanie uspokajające zwłaszcza na początku leczenia, słabe działanie przeciwwytwórcze, przeciwlękowe i słabe przeciwautystyczne.

W sprawie dramatycznej śmierci 24-latka ani areszt w Toruniu (formalnie to Oddział Zewnętrzny w Toruniu Zakładu Karnego w Inowrocławiu), ani cała Służba Więzienna nie mają sobie nic do zarzucenia. Służba Więzienna szybko wszczęła i szybko zakończyła swoje dochodzenie w tej sprawie.

– Zespół powołany przez Dyrektora Okręgowego SW w Bydgoszczy nie stwierdził nieprawidłowości w postępowaniu funkcjonariuszy i pracowników Oddziału Zewnętrznego w Toruniu (ZK Inowrocław) przed i w trakcie zdarzenia, mających bezpośredni wpływ na jego powstanie i przebieg. Skazany miał zapewnioną pełną opiekę medyczną. Był leczony prawidłowo, zgodnie ze sztuką lekarską. Prawdopodobną przyczyną zgonu było zażycie (zapalenie) substancji psychoaktywnych, tzw. dopalaczy – przekazywał „Nowościom” mjr Maciej Popławski, specjalista Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Bydgoszczy.

REKLAMA
REKLAMA

Pozyskana przez prokuraturę opinia przeczy takim sugestiom. Żadnych oznak zatrucia dopalaczami u Wojciecha Babiuka nie stwierdzono. Oprócz zatrucia promazyną odkryto jednak jeszcze inne niepokojące rzeczy. 24-latek cierpiał na przewlekłe zapalenie płuc. Miał także ślady na ciele (głównie na biodrze), które mogły powstać albo wskutek uderzeń tępym narzędziem, albo po ataku padaczki, na którą cierpiał.

Rodzina zmarłego nie wierzy, by mógł on popełnić samobójstwo. Na wolności czekała na niego ukochana kobieta i dziecko.

24-latek przebywał w toruńskim areszcie, bo został skazany za spowodowanie poważnego wypadku na moście w Toruniu w kwietniu 2017 roku. Doszło wówczas do zderzenia czterech samochodów; dwie osoby z ciężkimi obrażeniami trafiły do szpitala. Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. Był pod wpływem alkoholu i środków psychoaktywnych. Wyrokiem sądu skazano go na 8 lat więzienia.

Źródło: ŁW/[url=https://plus.nowosci.com.pl/24letni-wojciech-babiuk-nie-zmarl-zatruty-dopalaczami-tylko-lekami-przypisanymi-przez-wiezienne-sluzby/ar/13665450]Dziennik Toruński[/url]

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA